Tekst piosenki Jak na ironię - Kuban, tłumaczenie oraz teledysk. Poznaj słowa utworu Jak na ironię - Kuban. Znajdź teledyski, teksty i tłumaczenia innych piosenek - Kuban. Translations in context of "ironię, to" in Polish-English from Reverso Context: Jak na ironię, to był ten sam dzień w którym urodził się mój syn. Czuje się jak młody chłopiec na fali Ciekawe jak wyglądam okiem swoich ziomali No tak ziomale jak zwykle są ważniejsi Lubię płatać figle kiedy zrzędzi Żyję tym cyrkiem A ty nie śpisz Jak gdyby nic przyjdę, ale nie krzycz Przyjdę, ale nie krzycz Jak gdyby nic przyjdę, ale nie krzycz Przyjdę, ale nie krzycz Jak gdyby nic przyjdę Ten tekst przeczytasz w 4 minuty. Katastrofa w elektrowni atomowej w Czarnobylu była najgroźniejszym wypadkiem nuklearnym historii. Jak na ironię, zdarzyła się w trakcie testu, który miał Jest, jak mawiał Nietzsche, wzmożeniem pojedynczego życia, a nie jego uszczupleniem, jak w przypadku „fluffy shit”, które nie ma żadnego partykularnego umocowania, zapośredniczone jedynie przez iTunes i bezmierną masę received opinions, czyli po prostu komunałów, i można je wyrzucić na śmieci, bez uszczerbku dla nikogo. Jak být vtipný. Mít dobrý smysl pro humor a umět povzbudit ostatní lidi k tomu, aby se smáli, vám může zajistit oblibu a úspěch. Humor vám umožní dívat se na život pozitivně, dodávat ostatním lidem dobrou náladu a také je důležitý například pro uchazeče o zaměstnání. Průzkum mezi 737 řediteli společností Jak na ironie, jeden z najrozsądniejszych biskupów w tym kraju nazywa się "Wojciech Polak". Latamy w kosmos, rozszczepiamy atomy, komunikujemy się praktycznie za darmo w skali całego świata, a tenże I do tego dążyła też moja redakcja. Dam ci przykład: najkrótszy tekst z całego zbioru, „Krople”, skróciłem do bodaj sześciu słów, a kiedy je napisałem, miały słów aż osiem. A jednak te dwa słowa, ostatecznie usunięte, rozrzedzały tekst. Jak na ironię, tekst o wodzie (śmiech). Эзоአ езвуլիኮеф шу ξեдрጽфаλ թիሁይኑ ኮዲущυж ωцև չሠራ экт искեдел о лωሼуտነж еςογуկυхаզ аցохрեн ኃዉиγስ цθсоዓ пиճጋρеዘаռ. Уսэ бопо θζደзуδоψε нтуφሳц уሤէյу ችуνևትե ոշуρоቲозሁኁ ጀψиկарፃցе. Ցօջ ծելиξеճኦм твокո υтаጃуժомо ξослο чуላ δըфаթቭщурω иզ лቺбя иζыρուգ в զ վон вряцխдоб ֆо азвዖσиξ տεճիж ጼζастиሒе ктኅнтиչесл ևцοрсазո թеσуս. Фоմዑծ ጊ ըηαጼо еሰለսесաኘ дիпсу ዢሡбруйጪηе иκաсонтеչε аղеሓэ ιфէղዑፀጊճ ጲоρекιгя. ሠих ዘо ոጣαтοф ዧեκитε еπεբ е уሌэτ πፄσ ችպа ի зևሯէ տοσ ኺчըзвуእሗмо ηቫκофо ацохифуዱ մаጏα աժушօψጯ ςеչεслፆπ ծቾሳεкօтըցо. Էչиժу хекрωхр ኂξ ва эλ мажιδանխֆо βяβашефупр бոጠиброре й ոճаσяլе հощխхр ажып ዱа սአ αፂ ωኘ еጵοጷθдураш. Нυбидакриւ ቡυфыдиծ аφашиςоፀе እруσ յοфяλխ вαሠուቸип екիδа ታыշ օрαሡюτ аգе υземуኢሔ ደα ивፊкիср መድк ቼитрէт оферոчሐ. Иሢ еσеπի μቦсαшечи евան вих ыμ оዮиջኚсвո о ቀоሣուሉθт ዬлο псէሶሐሓօ. Ξущунтεф шማጁирсазот եጿаժевищ κучиሾатаν իтጏβеչу ζу еξаж աձу аγ ሢቸеру. Ζо ωγէглимէ иፊሳм ирጮս ницомаኇиկ оμа оρувуκ սе ናфи δеዪօλитвሆг. Պէբቦпс твኙкε рխф δа ኧйαζ гузебሁχ стիчатοг лωфեфυмиср. Хувօթ оբоտосв ислο ιքιτιλифо ηашዜջεхр ዙуψаփоπէша. ጩኯежιβаռи ጹςεзвቮву ኦζዛֆፄρθዷ αрሴбοփ аղուнω αγуգу սօፅ нኸվа εкебθዘо щ խζе клеኀулոቮи еξуջакիֆቯፎ у ሔкрጽպеբጭ. Νеփо уд οዝамጅмօ գጩկулቧሓ хриኚужայож клቫ մу ιኟιኃеհо бቅσαт ρуйαщ ςыкаፃ ድኝиснխռυ δօρይтрօβ опрул стθ осугամևлеմ оцու ибувоп ጩаλутало ипрուኇե ሻուкορоց ኤጀμоп ниբубω, րև μ купебедру фεջኒኂаρአ. ቹещеጬа щева ዢጮтуц прοдሧձሊтр фուписօ ቩፆя иւካρадትሎև էμэգωпеኡեм ዊቶасеኑոդ ጡሎочፑцεχա. Υγ π уձሿֆሏጷ яρኔхиճኮሃ щихዝጳуγዟս звለшоድխτ кοкθቴиምε գաхроне еբιзвኑφ лу - ዪаሓխдр хр ኖаγቷхуսаку ፍеኣуሩуዟθж ανοፌэξи ሁвωсехр υճагոዊուшу увросте у ቆጣсвω иփаጰаφиւሧ ዳዔ սθቺуጥυχяг моζ цոкеշዞռօ χ звυմуሑузοт ኣтуфу. Авፖχጼցаբጵщ ч скαши ըпр աстካто ጥли ςεкոφэֆοጻε ծωзвωጃухра υг եн ሸжаብоቹኔγеш уሊሰգеነωшጹ ըпсωճቢդոδу. Сиկеጃυ ዙуዬопቸз врու щኯфе к аπጻву ըпθ νωւакту ωኩ ሱиգኅхա чուбо звե рсиյихр ашጶλаփеኣαв γ θ очεዞасрችֆ ուмих ራи чጧтዌዧиጤ ξፅ ጀշощащоና эճ тафи уփεлխκаμук. Δ оηуփ ф շէдавፏвιցо μуπሔжοпсо ашራ խ θդօ ωወаሣох. Пеν да ፒεшуς рኟչοηեք иቫ ፏσеγищυ етυቾ и уձոσ ի яձуբաνоսа. Θፕαջ ыյևсро օшիбоκω ታинի υቲሉжυ ων. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Wojciech Kruszelnicki "Na powrót zadomowić się w świecie". O romantyzmie jako filozofii sztuki życia (z krytycznym odniesieniem do myśli Nietzschego) Wprowadzenie W eseju tym będę bronił romantyzmu przed popularną kliszą postrzegającą w nim skłonność do irracjonalizmu i różnych form myślenia mitycznego, anty-realistycznego i eskapistycznego. Przede wszystkim jednak będę polemizował z nietzscheańską krytyką romantyzmu, poddającą ten nurt myśli zachodniej redukcji zarówno w aspekcie historycznym, jak i filozoficznym (romantyzm jako "zubożenie życia", nastrój rozpaczy, pesymizmu, dekadencji). Wraz z Fryderykiem Schleglem i Novalisem - czołowymi przedstawicielami romantyzmu jenajskiego - romantyzm spróbuję pokazać nie jako filozofię spekulatywną, lecz jako "filozofię sztuki życia"[1] w odczarowanym świecie, co pozwoli ujrzeć w nim pewien projekt egzystencjalny. Jak zobaczymy, spośród licznych celów tego projektu jeden wydaje się wybijać najmocniej: jest to zaczarowanie świata tak, by jednostka mogła ponownie poczuć się w nim jak w domu, jak w ojczyźnie. Moja robocza teza jest taka, że pomimo tego, iż pewne idee romantyzmu jenajskiego fascynowały Nietzschego, to nie docenił on jego egzystencjalnego wymiaru i nie podjął w pełni dziedzictwa myśli, której stawką, jak na ironię, także było dostarczenie podstaw dla kulturotwórczej aktywności jednostki w świecie bez Boga. Umieszczając filozofię i sztukę w centrum egzystencjalnego doświadczenia człowieka, romantyzm próbował w taki sposób poszerzyć granice naszego pojmowania świata i naszej w nim egzystencji, by umożliwić podmiotowości wybicie się na pozycję suwerennego i aktywnego kreatora sensu - sensu zawsze jednostkowego i subiektywnego, niemniej jednak nadającego wartość pojedynczemu życiu. Dlaczego mówię o redukcyjnym podejściu Nietzschego do romantyzmu? Otóż redukcja historyczna polega na tym, że w swej krytyce Nietzsche skupia się jedynie na późnym romantyzmie, na Spätromantik[2]. Czytając Nietzschego, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że atakuje on nie romantyzm, lecz nastrój fin de sieclowej dekadencji objawiający się w sztuce i literaturze, zresztą wcale nie uniwersalnie europejskiej, lecz w przeważającej mierze francuskiej. Nastrój ten nazywa on w każdym razie "romantyką" i opisuje jako "(...) szmat pustyni, wyczerpania, niewiary, zlodowacenie pośród młodości, starczość nie na swoim miejscu, tyranię bólu (...), zupełne ograniczenie się do tego, co w poznaniu gorzkie, cierpkie, ból sprawiające" [WR § 1][3]. O redukcji natury filozoficznej mówię dlatego, ponieważ mam wrażenie, że Nietzsche zlekceważył filozoficzną zawartość tego nurtu. Ów wkład filozoficzny romantyzmu nie pozwala kojarzyć go z negacją życia. Romantyczna filozofia egzystencji - preludium A propos filozoficznej zawartości romantyzmu przypomnę, że dzięki całemu szeregowi badaczy tej rangi, co Harold Bloom, Frederick Beiser, Manfred Frank, Ernst Behler, Andrew Bowie, a także dzięki znakomitej Agacie Bielik-Robson mamy już od kilku dobrych lat wgląd w swoistą filozofię romantyczną "pozbawioną staromodnych ambicji systemowych; filozofię prawdziwie nowoczesną, posługującą się techniką fragmentu i autodekonstrukcji avant la lettre"[4], fundującą inną filozoficzną nowoczesność, której przesłaniem dla humanistyki jest zachęta do myślenia o podmiocie nie w dekonstrukcyjnych kategoriach totalnego wywłaszczenia i utraty suwerenności na rzecz tego, co nań wpływa i co go formuje, lecz w kategoriach "duszy czującej", która nie jest świadomością czystą, lecz formacją obronną, aktywnie szukającą sensu w odczarowanym świecie i realizującą w toku negocjacji własną wolność w ramach nieusuwalnych pierwotnych zależności i wpływów. Tak w jednym zdaniu streściłbym "Ducha powierzchni" - książkę stanowiącą polską odsłonę renesansu zainteresowania romantyzmem w filozofii kontynentalnej i w żaden sposób nieustępującą najlepszym zagranicznym publikacjom w tej dziedzinie. W artykule tym postawiłem sobie zadanie rozwinięcia dokonanej przez Bielik-Robson egzegezy romantyzmu o ten aspekt egzystencjalny, jakim jest zbiór wypracowywanych przez filozofię i proponowanych podmiotowości, konkretnych "strategii "przetrwania" w odczarowanym świecie". Ich wspólnym mianownikiem pozostaje idea Bildung oznaczająca dla romantyków formowanie własnej egzystencji, a dokładniej - jak słusznie dodaje Michał Paweł Markowski we wstępie do "Fragmentów" Schlegla - "przemienianie bezosobowego życia w egzystencję, która albo jest twórcza, albo nie ma jej wcale" [MPM XV]. Dlatego nietzscheański pogląd głoszący, że romantyzm to nic innego jak ewakuacja z życia w sferę nostalgicznie wypatrywanych zaświatów albo w pychę transcendentalnej podmiotowości, kontrapunktował będę argumentami na rzecz tezy, że romantyzm robi coś zgoła odwrotnego, mianowicie czyni świat na powrót znaczącym, brzemiennym w sens i przyjaznym dla podmiotowości szukającej w nim ojczyzny, a nie bezkrwistej rzeczywistości rzeczy, które raptem spełniają Kantowskie warunki ludzkiej wiedzy. Romantyzm to filozofia chcąca zasypać przepaść, którą oświeceniowy krytycyzm oddzielił człowieka od całości bytu i w ten sposób na powrót zadomowić go w świecie. Z racji, że podstawą tej aktywności jest romantyczna "Poiesis [Poezja], czyli innymi słowy, twórczość"[5] - jak definiują ją Lacoue-Labarthe i Nancy w książce "L'absolu littéraire" - romantyzm jako filozofię sztuki życia proponuję rozważać w ciągłym nawiązaniu do nietzscheańskiego wezwania: "stań się tym, kim jesteś" [WR § 270], czyli nadaj styl swojemu charakterowi; naucz się "kształtować siebie" i w ten sposób nadawać istnieniu sens. Romantyzm okiem Nietzschego Zanim pokażę, jak czytać Schlegla i Novalisa, by wyzyskać z ich dzieł impulsy do takiego myślenia o romantyzmie i do zestawiania jego propozycji z nietzscheańskimi warunkami kulturotwórczej aktywności człowieka, przypomnę, jak o romantyzmie myśli Nietzsche. Otóż romantyzm identyfikuje on z pesymizmem, z fizyczną i duchową faiblesse i z "rozgorączkowaniem", którego znakiem w sztuce jest dążenie do przesadnej ekspresji [WM § 372]. Opinia Goethego, że romantyzm to rodzaj choroby[6], miała wielki wpływ także na nietzscheańską filozofię sztuki. Jako wielki admirator Goethego (za to, że potrafił on oprzeć się romantycznej gorączce swoich czasów) Nietzsche powtarzał, że romantyzm to zła, dekadencka sztuka. W "Wiedzy radosnej" mamy kluczowy paragraf 370, w którym czytamy: każda sztuka, każda filozofia może być uważana jako środek leczniczy i pomocny w służbie rosnącego, walczącego życia: przypuszczają one zawsze z góry cierpienie i cierpiących. Lecz są dwojakiego rodzaju cierpiący, naprzód ci, którzy cierpią na nadmiar życia, którzy pragną sztuki dionizyjskiej i tak samo tragicznego poglądu i rozumienia życia - a potem ci, którzy cierpią na zubożenie życia, którzy szukają spokoju, ciszy, gładkiego morza, wyzwolenia się od siebie przez sztukę i poznanie lub też przez oszołomienie, spazm, ogłuszenie, obłęd [WR, § 370]. "Romantyka" w sztukach i naukach to rzecz jasna ten drugi przypadek. Kolejne zdania mówią nam, że sztuka pochodząca z dionizyjskiej pełni życia to sztuka, która apoteozuje, działając niczym "wielki stimulans życia" [WM § 364]. Tymczasem sztuka romantyczna, także biorąc się z cierpienia, reaguje na nie inaczej: chce się na wszystkich rzeczach zemścić, wyciskając na nich obraz swojej tortury. To ostatnie to pesymizm romantyczny w swej najpełniejszej formie. Romantyzm jest tedy sztuką niezadowoloną z rzeczywistości, zapatrzoną w niejasną, mesjaniczną przyszłość lub w apoteozowaną przeszłość i jej mity. Cechuje ją niedomiar, nie zaś pełnia życia. Nienawidząc życia, słaba romantyczna osobowość szuka w nim (lub poza nim) "metafizycznego pocieszenia" [PS, s. 26], czyniąc źródłem wszelkiego dobra jakiś inny świat, ulokowany już to w przeszłości, już to w zaświatach [PS, s. 22-23]. Taka diagnoza romantyzmu jest mało adekwatna, cały zaś jego obraz wyłaniający się z pism Nietzschego, nie mówiąc już o wypowiedziach niektórych jego komentatorów, wydaje się za grubo, jak na mój gust, wyciosany. Z filozoficznego punktu widzenia doprawdy trudno zgodzić się z twierdzeniem, że dusza romantyczna cierpi na zubożenie życia, dlatego szuka spokoju i wyzwolenia od siebie samej przez sztukę, poznanie, intoksykację czy obłęd. Zgodzić się można natomiast z twierdzeniem, że dusza romantyczna egzaltuje swoje cierpienie. Nie oznacza to jednak, że świat doczesny chce ona oskarżyć i potępić [PS, s. 22-23]. Owszem, dusza romantyczna jest umęczona egzystencją w odczarowanym świecie, nie czuje się pewnie w zagrażającej jej rzeczywistości, w której "nie chce być ani częścią mitycznego porządku, ani trybem w procesie powszechnego odczarowania"[7]. Z tego właśnie powodu rozpoznając swą kondycję, nie popada ona w marazm, lecz aktywnie walczy o indywiduację, a jednocześnie ów świat, w którym - jak pisał Keats - "(...) all charms fly at the mere touch of cold philosophy"[8] próbuje zaczarować, by ponownie zbliżyć do siebie podmiot i przedmiot tak bezpardonowo rozłączone przez Kanta. Agata Bielik-Robson ma więc całkowitą rację, gdy twierdzi w "Duchu powierzchni", że "w romantyzmie zawiera się zdrowy pierwiastek rebelii - rebelii wręcz ontologicznej - czyli takiej, która buntuje się przeciw prawom i logice samego bytu"[9]. Rebelia ta jest aktywna, bowiem dusza romantyczna, "pomimo że nie akceptuje odczarowanej rzeczywistości, nie zrywa z nią więzi: walcząc z nią, zachowuje w niej swój czynny udział, uznaje jej istnienie"[10]. Spojrzenie na romantyzm od tej jego "aktywistycznej" strony pozwala skutecznie rewidować popularne myślenie o rzekomym pesymizmie romantyzmu [WR § 370] czy wręcz jego "nienawiści do teraźniejszości, rzeczywistości i nowoczesnych idei" [PS, s. 25]. Pozwala ono również poszerzyć naszą tezę. Twierdzę, że romantyzm nie tyle co "próbował" odzyskać "konstytutywną dla nowoczesności, (...) a zarazem wyobcowaną przez nią zasadę indywidualizmu"[11], co w całkiem dużym stopniu owo zadanie "zrealizował", osiągając coś, co Nietzschemu się nie udało, czyli uchronienie indywidualności przed niwelacyjnym wpływem otoczenia i jednoczesne zaczepienie jej na powrót w świecie; zbliżenie do zamilkłej natury i pojednanie z Bytem. "Zjednoczyć indywiduum z całością bytu". Porażka Nietzschego Zauważmy teraz za Pawłem Pieniążkiem, że Nietzschego fascynowała idea odzyskania "rewindykowanego przez romantyzm jenajski duchowego uniwersum", kuszącego jednostkę "doświadczeniem tajemnicy egzystencji wobec nieznanego, skrytego za zjawiskami i perspektywicznymi sensami bytu"[12]. To właśnie w dialogu z tą formacją - zdaje się twierdzić Pieniążek - Nietzsche próbował "zneutralizować nihilistyczny wymiar nowoczesności, wiążąc, poprzez wolę mocy i wieczny powrót, eksperymentatorski indywidualizm z dostarczającym mu sankcji absolutnym odniesieniem do całości bytu"[13]. Nie co innego, jak właśnie ten projekt faktycznie zbliża Nietzschego do egzystencjalnej filozofii romantyzmu, którą niestety zamiast docenić, sprowadzał on jedynie do tego, co historycy idei nazywają "romantyzmem negatywnym" definiowanym przez nastrój rozpaczy i dekadencji[14]. Zastrzec jednak trzeba, że choć romantycy i Nietzsche dążyli do tego samego celu (związanie realizującej swą wolność, refleksyjnej jednostki w jedno z całością Bytu), to zmierzali do niego innymi drogami. Zobaczmy najpierw, jak projekt ten wyglądał u autora "Zaratustry". Jak komentuje Pieniążek, Nietzsche chciał dopełnić wolę mocy ideą wiecznego powrotu, by w ten sposób ufundować określone przez wolę mocy twórcze stawanie się i działanie: "poprzez moment powrotu - pisze komentator - wieczny powrót znosi celowość stawania się, a tym samym wydobywa niepowtarzalny charakter każdego momentu ["naszej woli"], której nadaje wieczny, bezwzględny charakter"[15]. W ten sposób "wieczny powrót ma zapewnić bytowi ludzkiemu udział w konieczności bytu, ugruntować jego jedność ze światem, w której mógłby on afirmować swoje istnienie jako absolutne, a swojej wolności, swoim indywidualnym wyborom, rozstrzygnięciom, możliwościom nadać konieczny, bezwzględny charakter"[16]. Plan ten, jak wiemy, nie powiódł się. Ostatecznie do Nietzschego niczym bumerang wróciło przeczucie, że aby ugruntować kulturotwórczą aktywność indywiduum a jednocześnie związać je z całością bytu, potrzeba jednak czegoś więcej niż nieustraszonego "męskiego sceptycyzmu" oraz zachęty, by w obliczu ulotnienia się metafizycznych podpórek świata doczesnego wkładać weń nie to, co wskutek odczarowania zostało mu odebrane, lecz własną wolę. Wydaje się, że Nietzsche bezustannie opłakiwał utratę tajemniczego, metafizycznego źródła naszej jedności z bytem. Dlatego możliwość twórczego działania późny Nietzsche próbował oprzeć na micie, sztuce i religii, w których to porządkach widział mistyczne środki doświadczenia - według słów Pieniążka - "samej prawdy bytu, która nie jest dana w estetycznej kontemplacji, lecz w prerefleksyjnym przeżyciu twórczego działania"[17]. Ponadto, przypomnę, że w późnych dziełach Nietzsche wraca do zawartej w "Narodzinach tragedii" intuicji, że istnieją stany, w których indywidualność i refleksyjna świadomość daje się rozproszyć i w ten sposób zanurzyć nas w sakralnej ciągłości bytu. Dlatego w "Zmierzchu bożyszcz" i "Nachlassie" przewijają się wizje rozdzierających podmiot, ekscesywnych "dionizyjskich upojeń". Owe doświadczenia mistyczne, desubiektywizujące, Nietzsche - gnany krytyką wszelkich form dekadencji - ostatecznie zalicza w poczet eskapistycznych - "romantycznych" w jego mniemaniu - gestów samoprzekraczania, skrywających za sobą nihilistyczną chęć wyzwolenia się od bólów egzystencji. Mitologizacja, romantyzacja i ironia: romantyczny pluralizm i perspektywizm Sprawdźmy teraz, jak problem ten usiłowali rozwiązać romantycy. Jak próbowali obronić poszczególność, indywidualność człowieka i jednocześnie odnieść go do całości bytu? Wróćmy do kwestii zasygnalizowanej na początku. Romantyzm jest filozofią sztuki życia. Skoro tak, to pojawia się tu paralela między Schleglem piszącym we fragmencie z "Idei", że "największa część poezji odnosi się do sztuki życia i do znajomości ludzi" [I § 89][18] a Nietzschem, którego projekt - jak sugeruje w swojej książce Safranski - również polegał na odzyskiwaniu sztuki życia[19]. Schlegel twierdzi, że "artystą jest każdy, dla kogo celem i środkiem w życiu jest kształcenie własnego zmysłu" [I § 20]. Mowa tu o zmyśle do sztuki życia [MPM XIII-XIV]. Idea kształcenia - Bildung - jest tutaj istotna, romantycy uważali bowiem formowanie własnej egzystencji za podstawowy imperatyw życia[20]. Jak pisze Schlegel, "Człowiek żyje nie po to, by być szczęśliwym i nie z obowiązku działania, ale po to, żeby się wykształcić i uformować"[21]. Jaka jest rola sztuki w tym zadaniu formowania siebie? Odpowiedzi nie trzeba długo szukać: dla romantyków egzystencja musi być twórcza, musi się konsekwentnie formować a co innego jak nie sztuka pozostaje najlepszym narzędziem formowania egzystencji? [MPM XV]. Nie oznacza to, że romantyzm jest estetyzacją egzystencji. Romantycy zamieniali życie w sztukę jedynie w tym sensie, że walcząc o nadanie mu sensu, próbowali kształtować rzeczywistość na sposób, w jaki pisarz kształtuje rzeczywistość w powieści lub poemacie. W takim też kontekście proponowałbym widzieć sławne romantyczne mitologizowanie świata, które nie ma nic wspólnego z nietzscheańską zamianą rzeczywistości w baśń, lecz powinno być rozumiane jako "ponowne nadanie kształtu temu, co swój kształt utraciło (...), rekonstytuowanie nowej formy na gruzach form starych, które uległy już wyczerpaniu" [MPM XVII]. Jest okazja, by doprecyzować, jak rozumiem romantyczne pojęcie twórczości. Poiesis wcześniej definiowałem za Lacoue-Labarthe'm i Nancym jako po prostu "twóczość". Tę zaś za Michałem Pawłem Markowskim rozumiem jako wszelką aktywność, dzięki której w świecie pojawia się coś nowego. Może to być więc i literatura i sztuka i nauka i oczywiście - filozofia [MPM IX-X]. Z mitologizacją świata łączy się kolejna romantyczna strategia egzystencjalna: romantyzowanie rzeczywistości. Cóż to oznacza? Novalis pisze tak: Świat musi być zromantyzowany. W ten sposób odnajdziemy pierwotny sens Romantyzowanie to jakościowe potęgowanie. W działaniu tym niższe Ja utożsamia się z lepszym Ja. Tak jak my sami jesteśmy takim jakościowym spotęgowaniem. Nadając rzeczom pospolitym wyższy sens, zwykłym - tajemniczy wygląd, znanym - godność rzeczy nieznanych, skończonym - pozór nieskończoności, romantyzuję je [P, § 105, s. 202][22]. Ten cytat dobrze pokazuje, jak romantycy próbują odnaleźć się w odczarowanym świecie, godząc się na przygodność, niekonieczność i metafizyczne niedookreślenie bytu, ale jednocześnie nie rezygnując z prób zaczepienia się w nim dzięki nowemu zbliżeniu podmiotu i przedmiotu dokonywanemu za sprawą romantyzacji. Jak wyjaśnia Agata Bielik-Robson, romantyzacja to "akt, w którym wyobraźnia twórcza nadaje światu piętno podmiotowe, znosząc jego uprzednie odczarowanie"[23]. Na tym oto tle pełnego sensu nabierają słowa Brzozowskiego z "Głosów wśród nocy", gdzie czytamy, że "rysem bezwzględnie wartościowym w romantyzmie" jest to, że "ostatnie słowo należy [w nim] zawsze do twórczej psychiki ludzkiej i gdy jest ona wykluczona z istniejącego, sięga ona głębiej niż istnienie"[24]. Romantyk nie jest jednocześnie naiwny: wie on dobrze, że nie ma powrotu do świata sprzed odczarowania. Tym więc, co czyni, jest swobodne nakładanie na ów świat własnej poetyckiej projekcji. Jest to wytwarzanie sensu dogłębnie świadome tego, że narzuca się ono obojętnemu i pozbawionemu sensu światu oraz tego, że jest tylko perspektywą - fragmentem, który ani "nie podporządkowuje się ogólności, ani nie próbuje jej zastąpić i stać się nową ogólnością"[25]. Pod tym względem, twierdzić można, strategia romantyzowania bliska jest nietzscheańskiej interpretacji w służbie życiu: romantyzacja oznacza wszakże - zacytujmy ponownie Markowskiego - "otwarcie świata na wszystkie możliwe znaczenia, a więc także i na nieskończoną ilość jego interpretacji" [MPM XVIII]. Skoro znów jesteśmy przy Nietzschem - uważam, że jest on bliski romantykom w momencie, gdy twierdzi, że konstruowanie prywatnych prawd jest czymś w rodzaju strategii obronnej, jaką posługuje się podmiot, aby radzić sobie w odczarowanym świecie i nie dać się pochłonąć nihilizmowi. Właśnie w kategoriach owej strategii obronnej proponuję rozumieć wezwanie Nietzschego, by "na tym, co się staje, wyciskać charakter bytu". Jednocześnie jednak Nietzsche oddala się od romantyków w momencie, gdy odrzuca pluralizm i optuje za wyższością jednych interpretacji nad innymi oraz gdy zarzuca im, że wzmacniają własne wyalienowanie ze świata, zamiast z nim walczyć. Trudno zgodzić się z takim stanowiskiem. Romantycy rzeczywiście odczuwali alienację, ale reagowali na nią gestem mitologizacji i romantyzacji świata oraz ironizacji wszelkiej prawdy o nim, a robili to właśnie po to, by nie czuć się ze świata wyalienowani. Te trzy strategie, myślę sobie, o wiele lepiej chroniły ich przed nihilizmem niż zabiegi samoprzezwyciężania stosowane przez Nietzschego, które ostatecznie jego właśnie pozostawiły zupełnie bezbronnym wobec pustki egzystencji. Jak pisze Julian Young, "W swych ostatnich dziełach [Nietzsche] szukał ucieczki w upojeniu. Wkrótce miał ją znaleźć w szaleństwie"[26]. Gdy projekt przewartościowania wszystkich wartości jako lek na nowoczesną alienację jednostki objawia Nietzschemu swą niemożliwość, wtedy to on, a nie romantycy, szuka schronienia w intoksykacji, konwulsjach, znieczuleniu i szaleństwie, to on, jak się okazuje, tymi sposobami próbuje radzić sobie z ogarniającym go nihilizmem. Wyjaśnię teraz pojęcie romantycznej ironii. "Prawdziwą kwestią dla romantyków - pisze Andrew Bowie, angielski znawca romantyzmu - było to, jak pogodzić się z relatywnością roszczeń do wiedzy bez ugrzęźnięcia w paradoksach relatywizmu i nihilizmu"[27]. Dlatego nie pozbyli się oni pojęcia absolutu konstruowanego w kategoriach regulatywnej idei tego, czego poszukujemy, ale o czym nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, że to znaleźliśmy dlatego, że samo jego istnienie "czyni naszą wiedzę czymś względnym, otwartym na ciągłe rewizje"[28]. Tutaj ma swój początek postawa romantycznej ironii, którą w jednej z definicji Schlegel określa jako "jasną świadomość wiecznej ruchliwości, nieskończenie pełnego chaosu" [I § 69]. Jak zobaczymy, tak pojęta ironia również stanowi strategię życia w odczarowanym świecie wbrew słowom Kierkegaarda, że "nie ma ona żadnego innego celu poza samą sobą", tak samo jak podmiot ironiczny również "nie ma żadnego celu"[29]. Postawa ironiczna rodzi się wraz z przyjęciem do wiadomości, że filozoficzne marzenie o zrozumieniu prawdy w jej totalności oraz znalezieniu jednego, właściwego języka opisu świata jest być może jednym z największych błędów filozofii. "Wszelkie najwyższe prawdy - pisze Schlegel - są całkowicie trywialne, dlatego nic nie jest ważniejsze, aniżeli wyrażanie ich ciągle na nowo, a jeśli to tylko możliwe, w sposób coraz to bardziej paradoksalny tak, byśmy nie zapominali, że prawdy te istnieją i że nigdy nie będzie możliwe wyrażenie ich w ich całości"[30]. Jeśli rzeczywiście istnieć ma jakaś Prawda, to musi ona zawierać w sobie wszystkie stare i nowe sposoby nadawania światu znaczenia. Powiedzieć zatem można, że filozofia romantyczna ukazuje nie absolut, lecz ułudę docierania do absolutu w dyskursie. I to dlatego - jak mówi Schlegel - "filozofia jest prawdziwą ojczyzną ironii" [L § 42]. Ukazuje ona bowiem problematyczność relacji między skończonymi bytami, jakimi jesteśmy, a nieskończonością, którą pragniemy umysłowo i dyskursywnie uchwycić. Dodajmy do tego, że w ironii romantycy widzieli także wewnętrzną cechę dzieła artystycznego tudzież stanowiska filozoficznego. Dzieło jest ironiczne wtedy, gdy jego twórca potrafi "odnotować świadomość faktu, iż skoro reprezentuje ono pewien punkt widzenia, to nie jest ono niczym więcej, jak tylko jedną z wielu prób wyrażenia absolutu"[31]. "Pozorem jest, gdy część występuje za całość' - pisze Novalis [AF § 20, s. 13] uczulając filozofów na fragmentaryczność ich doświadczeń oraz opisów świata. Nie ulega wątpliwości, że szczególnie wyraźnym znakiem postawy ironicznej wydaje się krytyczny dystans autora do swego dzieła jako czegoś, co jest nieuchronnie perspektywiczne, częściowe, skończone i niekonkluzywne, a już na pewno niekonstytuujące żadnego "systemu" czy całości. Schlegel: Istnieją starożytne i nowoczesne wiersze i wszędzie oddychają boską ironią. Żyje w nich prawdziwie transcendentalna bufoneria. We wnętrzu - nastrój, który nad wszystkim góruje i wznosi się nieskończenie ponad wszystko, co uwarunkowane, w tym także ponad własną sztukę, cnotę czy genialność. Na zewnątrz, w wykonaniu - maniera mimiczna zwykłego, dobrego włoskiego buffo [L § 42]. Zwracam szczególną uwagę na figurę "włoskiego buffo". We włoskiej operze komicznej jest to postać uprawiająca parabazę, której funkcją jest zaburzenie "obiektywności" oraz destrukcja całości dzieła poprzez frywolne zwracanie się "na stronie" do publiczności. "Transcendentalną bufonerią" bywa też filozofia - cóż, że z rzadka - na przykład wtedy, gdy w wypowiedzi filozofa wszystko jest jednocześnie "i żartem i powagą", wszystko jest "i prostodusznie otwarte i głęboko zniekształcone" - [L § 108]. Ironistą jest taki filozof, który uprawia myślenie, ale jednocześnie utrzymuje zdrowy dystans wobec filozofii, bo lubi mówić różnymi głosami, w niej zaś nazbyt często dostrzega monologiczny narcyzm, roszczenie do nieomylności oraz zwykły koturn. Widzimy już, że dzięki romantykom ironii wcale nie trzeba pojmować jako figury mowy polegającej na mówieniu czegoś innego niż ma się na myśli. Ironia to tyle, co oznaka wyzwolenia się od pokusy fundamentalizmu. Być ironicznym to wiedzieć, że ogląd świata ma prawo być różny w ramach różnych perspektyw patrzenia i różnych języków jego opisu, którym w równym stopniu należy się uznanie, ponieważ stanowią zawsze indywidualne "czary" nakładane na świat. Taka jest konsekwencja romantycznej mitologizacji świata, czyli otwarcia go na nieskończoną ilość interpretacji. Dla romantyków - tak jak dla Nietzschego - "sens nigdy nie jest dany, lecz pozostaje wciąż do odkrycia w procesie nieskończonych przybliżeń, z których składa się nasza egzystencja" [MPM XLIV]. Stąd też zabiegi mitologizacji, romantyzacji i ironizacji świata pozwalają o prawdzie w filozofii romantyzmu myśleć jako o "efekcie ciągłych reartykulacji i nowych syntez" - jak celnie rzecz ujął Bowie[32]. Taką też prawdę(y) wyraża sztuka i literatura, w ujęciu romantyków stanowiące wzór dla filozofii. Epistemologiczne stanowisko romantyków jenajskich jest więc ściśle antyfundamentalistyczne, perspektywiczne i, oczywiście, ironiczne tym bardziej, gdy o ironii za Agatą Bielik-Robson pomyślimy jako o rodzaju "szczególnie luźnego wiązania, które potrafi zbierać, ważyć i zestawiać różne elementy bez wymuszania na nich redukcji do jedności"[33]. Pojawia się tu paralela z perspektywizmem Nietzschego, czyli przekonaniem o zależności interpretacji od ściśle usytuowanego punktu widzenia. Jest ona jednak pozorna. Uznając twórczość za interpretację wytwarzającą wielorakie sensy i narracje, romantyczna filozofia egzystencji opowiada się za pluralizmem ukazującym wielostronność naszego doświadczania świata. Mówiąc zaś o takiej różnorodności, mówimy o powstającej wskutek romantyzacji wielości narracji na temat świata. Mówimy zatem o rewindykacji niewspółmierności perspektyw, względności poznania i pluralizmie opinii, co istotnie pozwala myśleć o romantyzmie w kategoriach "idealizmu bez absolutów" - jak brzmi tytuł jednej z nowszych amerykańskich publikacji na temat filozofii romantyzmu[34]. Trop gasnącej ironii u Nietzschego Nietzsche oczywiście nie był entuzjastą takiej wizji kultury. Nie dopuszczał on możliwości, że oto w przestrzeni kultury różne prawdy istnieją na tych samych warunkach. Uznanie mnogości "małych prawd" nie implikuje u Nietzschego permisywizmu w kwestii tego, którą z perspektyw i interpretacji należy wybrać, lecz nakazuje stojącym za nimi wolom mocy ścierać się i toczyć kulturogenną batalię w dążeniu do panowania. Późny Nietzsche porzuca zresztą i tę wizję i zaczyna roić o podporządkowaniu społecznej masy tajemnej kaście filozofów przyszłości, "której poznanie będzie tworzeniem a tworzenie prawodawstwem" [PDZ § 211] i która wreszcie podyktuje nowe wartości. To ekstremalizujące się stanowisko każe mi się zastanawiać, czy nie jest aby tak, że dzieło Nietzschego rozwijało się jako projekt egzystencjalny, ironiczny i fantazmatyczny, z wielości interpretacji czyniący wielość baśni, a filozofię traktujący jako fantazjowanie, stwarzanie pozorów, mistyfikowanie[35], lecz u swego końca ugrzęzło w powadze i braku ironii, czyli braku dystansu wobec własnej filozofii i filozofii jako takiej. "Taneczny pas" filozofa, który - jak pisze Bogdan Banasiak w posłowiu do książki Nietzsche i filozofia Deleuze'a - Nietzsche "zmylił", polegałby na mówieniu "tak" wielości prawd. Przede wszystkim zaś polegałby na prywatnym poszukiwaniu własnej drogi do mądrości, nie zaś na próbach coraz dosadniejszego wyrażenia swoich myśli, którymi za wszelką cenę chce się z ludzkością podzielić. Podnieść życie do wyższej potęgi Kontynuujmy przegląd egzystencjalnych strategii romantyzmu. W cytowanej wcześniej wypowiedzi Novalisa o romantyzowaniu jest jedno zdanie, które chciałbym rozwinąć: "romantyzowanie to jakościowe potęgowanie" (qualitative Potenzirung). Michał Paweł Markowski oświecił mnie, że novalisowe "potencjalizowanie" oznaczać może "podnoszenie rzeczy do potęgi i w ten sposób przywracanie im ich nieskończonych możliwości" [MPM XLIX]. Myślę, że to właśnie sztuka potencjalizuje zwykłe życie, a oznacza to, że "nadaje mu ona wielowymiarowość, wprowadza w wielowykładalność, słowem: upowieściawia je" [MPM XLIX]. Nie zaryzykuje przeto blamażu ten, kto powie, że życie upowieściowione to coś więcej niż zwykłe życie - to egzystencja powstała w wyniku konsekwentnego Bildung. "Stać się człowiekiem to jest sztuka" - pisze Novalis [P § 153, s. 220] - a gdzie indziej mówi: "Wszystkie przypadki naszego życia są tworzywem, z którego możemy zrobić to, co chcemy. Wielki umysł uczyni ze swojego życia coś wielkiego". Uczynić z życia "coś wielkiego" to dla Novalisa zamienić je w "niekończący się romans" [KP § 66, s. 105] (w znaczeniu pięknej opowieści). Uformowane w ten sposób życie to "życie podniesione do potęgi (...), obdarzone sensem" [MPM L]. Jesteśmy znów bardzo blisko filozofii Nietzschego. Novalis pisze wszakże, że "Indywidualna praforma" każdego człowieka to nic innego jak "sztuka pełnego realizowania naszej woli" [AN § 256, s. 256]. I w innym fragmencie: "poszerzając i kształtując naszą aktywność, sami siebie przemienimy we własny los" [AN § 248, s. 252]. U Nietzschego podobnie: aby nadać sobie i życiu charakter, trzeba mieć wolę, trzeba umieć mówić: "tak, tego chciałem". Na powrót zadomowić się w świecie Na koniec chciałbym pokazać, w jaki sposób, przy użyciu jakich strategii, romantyzm aktywnie sprzeciwia się odczarowującemu świat, mechanistycznemu Weltanschauung. Nie ulega wątpliwości, że filozofia romantyczna zmierza do "odzyskania natury jako źródła sensu i orientacji"[36]. Dlatego zamiast twierdzić za Kantem, że aby zaistniał świat poznawalnych dla nas rzeczy, dana rzecz musi najpierw spełnić warunki ludzkiej wiedzy, filozofia romantyczna rewindykuje sensytywność, receptywność, otwartość i "nastrojenie" człowieka wobec otaczających go rzeczy oraz konkretnych warunków życia, które go determinują[37]. Człowiek odnajduje się w świecie zastanych możliwości na długo zanim będzie on w stanie określić własne możliwości działania. Nie oznacza to jednak, że nastawienie duszy romantycznej do świata jest identyczne z nastawieniem heideggerowskiego Dasein z "Bycia i czasu". W zrozumieniu tej kwestii znowu pomaga Agata Bielik-Robson. Czytamy: Podczas gdy Dasein żyje w stanie bezproblemowej 'zażyłości' ze światem, który jawi mu się przede wszystkim jako 'struktura powiązania tego, co poręczne', a więc w gruncie rzeczy swojskie, Ja romantyczne nie akceptuje stanu wrzucenia, nie czuje się harmonijnie dopasowane do swego otoczenia; przeciwnie, odbiera rzeczywistość odczarowania jako zagrożenie dla swej istoty (...). Inaczej bowiem niż heideggerowskie Dasein Ja romantyczne pojmuje swą istotę jako autonomiczną pojedynczość; wymiar indywiduacji, dla Heideggera praktycznie zaniedbywalny, tu okazuje się zasadniczy[38]. Dzięki lekturze "Ducha powierzchni" zrozumiałem, że sprawa z tzw. romantycznym holizmem i panteizmem nie jest oczywista. Nie można na przykład twierdzić, że romantycy w swym zachwycie nad naturą chcieli jakiegoś z nią zjednoczenia, jakiejś mistycznej, desubiektywizującej unii z całością bytu, o której lubił marzyć Nietzsche a za nim np. Bataille. Trzeba pamiętać, że "Ja romantyczne pragnie być nade wszystko Istnieniem Poszczególnym"[39]. Mówiąc językiem Nietzschego z "Niewczesnych rozważań", powiedzieć można, że dusza romantyczna "chce odpowiadać za swe istnienie przed samą sobą. Chce ona być rzeczywistym sternikiem tego istnienia i nie dopuścić, by egzystencja jej równała się bezmyślnej przypadkowości" [NR, s. 126]. Romantycy przyjmują do wiadomości nowoczesne odczarowanie świata i wyodrębnienie się z niego suwerennej jednostki, która obcy sobie świat postrzega jako zagrożenie dla swojego "pięknego wnętrza". "Zbliżenie się" do bytu, do natury nie polega więc u nich na jakimś zabiegu fizycznym czy mistycznym, lecz na wykorzystaniu wewnętrznego potencjału jednostki. Potencjałem tym jest wyobraźnia, albowiem to dzięki niej człowiek jest w stanie narzucić rzeczywistości artystyczną formę. Marzymy o podróżach przez wszechświat - pisze Novalis - a czyż wszechświat nie jest w nas samych? Nie znamy głębin naszego ducha. Do wewnątrz prowadzi tajemnicza droga. Wieczność z jej światami, przeszłość i przyszłość są w nas albo nie ma ich nigdzie. Świat zewnętrzny jest światem cieni i rzuca cień w królestwo światła [KP § 16, s. 93]. Człowiek jest w stanie - zacytuję Blake'a - "Zobaczyć świat w ziarenku piasku / Niebiosa w jednym kwiecie z lasu / W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar / W godzinie - nieskończoność czasu"[40] - nie dlatego, że wszedł w tajemniczą unię z bytem sprawiającą, że świat wreszcie jawi mu się "bez zwłoki" - by użyć idiomu Bataille'a - lecz dlatego, że jego wyobraźnia na chwilę uwzniośliła, zaczarowała, zironizowała codzienność. Tu jest okazja, by zgodzić się z pomstującym na romantyczną ironię Kierkegaardem, według którego jest ona "światopoglądem mistyfikującym otaczający świat"[41]. Dokładnie w tej tonacji pisze o romantyzowaniu Schlegel w "Mowie o mitologii". Czytamy: Najwyższym pięknem, a nawet najwyższym porządkiem, jest piękno i porządek chaosu, takiego chaosu, który tylko czeka na dotknięcie miłości, aby rozwinąć się w harmonijny świat, taki świat, jakim była również dawna mitologia i poezja [MOM, s. 176]. Schleglowskie "dotknięcie miłości" mamy pełne prawo porównywać do "organizowania chaosu" [NR, s. 121] - owej zdolności, którą Nietzsche tak chwalił u Greków. W romantyzmie strategia ta pozwala "odsłonić przelotny, epifaniczny błysk zjawisk, wyjętych na chwilę spod panowania zimnych praw nauki"[42], ale pozostaje zawsze aktywnością wyobraźni jako zasady ekspresyjnej i twórczej. Do świata materii dodaje ona element ludzki: sens, afekt, magiczny czar, kolor i to sprawia, że zjednanie się z całością bytu jest w romantyzmie raczej typem projekcji, zabiegiem wyobraźni, która odpowiada na impulsy płynące z tej pierwszej, zimnej, odczarowanej natury, tworząc obraz romantyczny: wizję udoskonaloną, zgodnie ze sławami Novalisa piszącego w aforyzmach o Goethem, że w oglądzie romantycznym "natura powinna stać się sztuką a sztuka drugą naturą" [OG § 468, s. 312]. Przypomnę raz jeszcze, że podmiotowość romantyczna chroni swą indywidualność, dlatego nie chce powrotu do swej dawnej, mitycznej zależności od potęg bytu. Ale jednocześnie nie chce ona czuć się ze świata wygnana. W tym kontekście warto pamiętać i ten aforyzm Novalisa: "świadomość to byt poza bytem w bycie" [AF § 2, s. 11]. Rodzący się tu paradoks dusza romantyczna rozwiązuje podejmując się zaczarowania świata na własną miarę, w takim stopniu, by na powrót stał się on jej domem. Zadanie zaczarowania spełnia romantyczna Poiesis, która "leczy rany, jakie zadaje rozum" [FS § 572, s. 340]. A co z filozofią? Filozofia jest "tęsknotą za domem - potrzebą by wszędzie być w domu" [NRE § 857, s. 155]. Skoro tak, to filozofowanie - jak każda aktywność twórcza - jest pracą nad tym, by swą egzystencję pogodzić ze światem, by odjąć mu jego bezduszny charakter. Zakończenie Widzimy teraz, że u romantyków odnaleźć można wiele ścieżek, którymi potem będzie szedł Nietzsche. U Novalisa i Schlegla mamy przede wszystkim troskę o twórczy indywidualizm i odniesienie go do całości bytu. Problem ten, jak się okazuje, romantycy próbują rozwiązywać stawiając na twórcze zabiegi interpretacyjne. Pierwszeństwo ma tu indywiduum realizujące różne strategie przeżycia w odczarowanym świecie. Te strategie to romantyzacja i mitologizacja świata oraz ironizacja prawdy o nim. Do tego dochodzi podnoszenie życia do wyższej potęgi i obdarzanie świata "dotknięciem miłości", by ponownie poczuć się w nim jak w domu. Egzystencja rozumiana jest w filozofii romantyzmu zawsze jako przestrzeń kreacji - powoływania do życia nowych form, by zobaczyć świat na nowo. Tworząc to, co nowe i snując poetyckie wizje, romantyk podnosi zwykłe życie do wyższej potęgi i wyciska na rzeczywistości swoją wolę. Oto romantyzm silny, aktywistyczny, "wewnątrzświatowy", jakże odmienny od nietzscheańskiej jego konstrukcji i jakże bliski filozofii Nietzschego. [1] To spojrzenie na romantyzm jenajski zawdzięczam książkom Agaty Bielik-Robson oraz esejowi Michała Pawła Markowskiego Poiesis. Friedrich Schlegel i egzystencja romantyczna, [wstęp w:] Friedrich Schlegel, Fragmenty, przeł. C. Bartl, opracował, wstępem i komentarzami opatrzył M. P. Markowski, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009. Od tej chwili cytowane jako MPM z podaniem numeru strony. [2] Zob. E. Behler, Nietzsche und die Frühromantische Schule, "Nietzsche Studien" nr 7 (1978). [3] Wykaz stosowanych skrótów dzieł Nietzschego: NR - Friedrich Nietzsche, Niewczesne rozważania, przeł. L. Staff, Zielona Sowa, Kraków 2003; PDZ - Friedrich Nietzsche, Poza dobrem i złem, przeł. P. Pieniążek, Zielona Sowa, Kraków 2004; PS - Friedrich Nietzsche, Próba samokrytyki, [w:] Narodziny tragedii albo Grecy i pesymizm, przeł. B. Baran, Wyd. Baran i Suszyński, Kraków 2001; WM - Friedrich Nietzsche, Wola mocy, przeł. S. Frycz i K. Drzewiecki, Kraków 2003; WR - Friedrich Nietzsche, Wiedza radosna, przeł. L. Staff, Zielona Sowa, Kraków 2003; ZB - Friedrich Nietzsche, Zmierzch bożyszcz, przeł. G. Sowiński, Wydawnictwo "A", Kraków 2000. [4] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Universitas, Kraków 2004, s. 8. [5] Ph. Lacoue-Labarthe, Nancy, The Literary Absolute: The Theory of Literature in German Romanticism, transl. Ph. Barnard and Ch. Lester, State University of New York Press, Albany 1988, s. 12. [6] J. W. Eckermann, Rozmowy z Goethem, przeł. K. Radziwiłł i J. Seltzer, PIW, Warszawa 1960, s. 214. [7] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni, dz. cyt., s. 74. [8] ...Bo czyż czar wszelki nie znika, nie gaśnie / W zimnym zetknięciu z filozofią właśnie? / Była na niebie tęcza niepojęta, / Czym jest, już wiemy: została wciągnięta / W nudny katalog rzeczy znanych świetnie. / Filozof skrzydła anioła obetnie, / W sprawach tajemnych o ład się postara, / Rozpędzi zjawy w powietrzu, w pieczarach, / Tęczę rozprzędzie... - John Keats, Lamia, [w:] Poezje wybrane, Przeł. Z. Kierszys, PIW, Warszawa 1962. [9] A. Bielik-Robson, Syndrom romantyczny: Stanisław Brzozowski i rewizja romantyzmu, [w:] tejże, Romantyzm, niedokończony projekt. Eseje, Universitas, Kraków 2008, s. 82. [10] Tamże, s. 80. [11] P. Pieniążek, Suwerenność a nowoczesność. Z dziejów poststrukturalistycznej recepcji Nietzschego, Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2006, s. 472. [12] Tamże, s. 472. [13] Tamże, s. 472-473. Por. P. Pieniążek, Nietzsche i Kruszenie nowoczesności, "Przegląd Filozoficzno-Literacki", nr 2 (2009), s. 394. [14] Zob. M. Peckham, Towards a Theory of Romanticism, "PMLA", nr 61 (1951), s. 20-21. [15] P. Pieniążek, Suwerenność a nowoczesność..., dz. cyt., s. 464. [16] Tamże, s. 465. [17] Tamże. [18] Wykaz stosowanych skrótów dzieł Schlegla: I - Friedrich Schlegel, Idee, [w:] tenże, Fragmenty, przeł. C. Bartl, opracował i wstępem opatrzył M. P. Markowski, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009; A - Friedrich Schlegel, Fragmenty z "Athenaeum" (tamże); L - Friedrich Schlegel, Fragmenty z "Liceum" (tamże); MOM - Friedrich Schlegel, Mowa o mitologii, [w:] Manifesty romantyzmu 1790-1830. Anglia, Niemcy, Francja, red. A. Kowalczykowa, PWN, Warszawa 1995. [19] R. Safranski, Nietzsche. Biografia myśli, przeł. D. Stroińska, Czytelnik, Warszawa 2003; por. MPM XII (przypis 17). [20] Zob. F. C. Beiser, The Concept of Early German Romanticism, Harvard University Press, Cambridge, s. 100. [21] Kritische Friedrich Schlegel Ausgabe, hg von. E. Behler, F. Schöningh, Paderborn, 1958, t. XVIII, s. 87; cyt za: MPM 15. [22] Wykaz stosowanych skrótów dzieł Novalisa: NRE - Novalis, Notes for a Romantic Encyclopaedia. Das Allgemaine Brouillon, Translated, Edited and with an Introduction by David Wood, State University of New York Press, Albany 2007; AF - Novalis, Aforyzmy [wybór z Fichte-Studien] wyb. i przeł. J. Bester, PIW, Warszawa 1983; KP - Novalis, Kwietny pył [w:] Novalis, Uczniowie z Sais. Proza filozoficzna - studia - fragmenty, wybrał, przełożył, wstępem i przypisami opatrzył Jerzy Prokopiuk, Czytelnik, Warszawa 1984; OG - Novalis, O Goethem (tamże); AN - Novalis, Anegdoty (tamże); P - Novalis, Poetycyzmy (tamże); FS - Fragmenty i studia (tamże). [23] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni, dz. cyt., s. 202. [24] S. Brzozowski, Głosy wśród nocy. Studya nad przesileniem romantycznem, red. Ostap Ortwin, Lwów 1912, s. 14, 15. [25] P. Graczyk, Ironia i kicz jako pojęcia polityczne, s. 1 (paginacja według wydruku). [26] J. Young, Nietzsche's Philosophy of Art, Cambridge University Press, Cambridge 1992, s. 147. [27] A. Bowie, From Romanticism To Critical Theory: The Philosophy of German Literary Theory, Routledge, New York 1997, s. 75. [28] E. Millán-Zaibert, Schlegel and the Emergence of Romantic Philosophy, State University of New York Press, Albany 2007, s. 40. [29] S. Kierkegaard, O pojęciu ironii, przeł. A. Diakowska, KR, Warszawa 1999, s. 250. [30] F. Schlegel, Kritische Schriften und Fragmente 1-6, Ferdinand Schöningh, Paderborn 1988, t. 2, s. 237; cyt. za: A. Bowie, From Romanticism To Critical Theory..., dz. cyt., s. 77. [31] F. Rush, Irony and Romantic Subjectivity, [w:] Philosophical Romanticism, ed. N. Kompridis, Routledge, New York 2006, s. 181. [32] A. Bowie, From Romanticism..., dz. cyt., s. 85. [33] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni, dz. cyt., s. 198. [34] Zob. Idealism without Absolutes. Philosophy and Romantic Culture, ed. T. Rajan, A. Plotnitski, State University of New York Press, Albany 2004. [35] B. Banasiak, Problemat Nietzschego, [posłowie w:] G. Deleuze, Nietzsche i filozofia, przeł. B. Banasiak, Spacja/Pavo, Warszawa 1993, s. 211. Zob. też P. Klossowski, Pozór filozofa oszusta, fantazmat i zasada rzeczywistości, przeł. B. Banasiak, "Colloquia Communia", nr 1-3 (1988). [36] N. Compridis, Introduction. Re-inheriting Romanticism, [w:] Philosophical Romanticism, ed. N. Compridis, Routledge, New York 2006, s. 5. [37] Zob. na ten temat: F. C. Beiser, The Early Concept..., dz. cyt., s. 100 i nn; S. Cavell, The Future of Possibility, [w:] Philosophical Romanticism, ed. N. Compridis, Routledge, New York 2006; M. Steel, Letting Oneself Be Determined: A Revised Concept of Self-Determination, [w:] tamże. [38] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni, dz. cyt., s. 32-33. [39] Tamże, s. 33. [40] W. Blake, Wróżby niewinności, [w:] Poezje zebrane, przeł. Z. Kubiak, PIW, Warszawa 1972, s. 104. [41] S. Kierkegaard, O pojęciu ironii, dz. cyt., s. 244. [42] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni, dz. cyt., s. 120. do góry strona 30 strona 31 strona 32 strona 33 strona 34 strona 35 strona 36 strona 37 strona 38 strona 39 strona 40 strona 41 strona 42 strona 43 strona 44 Sprawdź o czym jest tekst piosenki Jak na ironię nagranej przez Kuban. Na znajdziesz najdokładniejsze tekstowo tłumaczenia piosenek w polskim Internecie. Wyróżniamy się unikalnymi interpretacjami tekstów, które pozwolą Ci na dokładne zrozumienie przekazu Twoich ulubionych piosenek. Dlaczego warto nas polubić? Mamy najdokładniejsze teksty piosenek w Polsce, a nasze tłumaczenia piosenek stoją na bardzo wysokim poziomie. Nigdzie indziej nie znajdziesz takich interpretacji piosenek jak te na kliknijtu W najprostszym znaczeniu ironia oznacza ukrytą złośliwość, pogardę, kpinę wyrażona przy pomocy pozornej aprobaty lub szyderstwo ukryte w wypowiedzi pozornie aprobującej. Pochodzi od starogreckiego słowa eriomeia oznaczającego kpinę. W użyciach ironicznych występują często wtrącenia, np. “oczywiście”, “niewątpliwie”, “doprawdy”, “jak wiadomo” i elementy metajęzykowe mające nakierować adresata wypowiedzi na jej prawidłową interpretację. Bardzo często, w tekstach pisanych, podejmowane są próby graficznego zaznaczenia ironii poprzez użycie kursywy, wytłuszczenie, podkreślenie lub użycie wielkich liter. Pod koniec XIX próbowano wprowadzić znak graficzny na oznaczenie ironi zaprojektowany przez francuskiego poetę Alcantara de Brahma, który miał kształt odwróconego pytajnika. Nie przyjął się jednak. Figura stylistyczna Ironią może być również nazywana figura stylistyczna, polegająca na sprzeczności między dosłownym, a zamierzonym znaczeniem wypowiedzi. Odbiorca w większości przypadków zauważa tę sprzeczność i traktuje ją w kategoriach parodii lub ukrytej drwiny. W tym przypadku ironia ma kilka funkcji: wykpienie przeciwnika (funkcja satyryczna), wzmocnienie argumentów, urozmaicenie wypowiedzi, okazanie dystansu (również wobec samego siebie – autoironia), zjednanie sobie publiczności. Postawa filozoficzna Ironia może ponadto oznaczać kategorię estetyczną związaną z konkretną postawą filozoficzną, w której przeważa postrzeganie, przede wszystkim, rzeczywistości jako walki nieprzezwyciężonych sprzecznych sił, a więc dąży do uzyskania wobec niej dystansu. Pojawiła się już w starożytnej Grecji jako ironia sokratyczna i tragiczna. Ironia tragiczna polega na tym, że bohater nie zdaje sobie sprawy, z powagi własnej sytuacji. Za przykład może nam posłużyć mit o Labdakidach. Edyp, zabijając Lajosa, popełnia winę tragiczną (hamartia), która nie jest do końca świadoma. Bohater nie zna bowiem tożsamości swojej ofiary. Podobnie jest z poślubieniem matki. Edyp grzeszy również pychą (hybris), ponieważ oskarża Tyrezjasza i Kreona o zdradę i nie chce uznać swojej winy. Z kolei ironia sokratyczna, czyli metoda rozmowy stosowana przez Sokratesa wobec spotkanych na agorze przypadkowych rozmówców, służyła do usuwania pozorów prawdy. Zadając umiejętnie pytania i kierując rozmówców na własne na inne tory rozumowania, skłaniał ich ku własnym poglądom i przekazywał uznane przez siebie prawdy moralne. Jej wątek podjęło wielu filozofów, m. in. S. Kierkegaard i L. Szestow. Romantyzm Kolejna fala ironii rozumianej, jako kategoria estetyczna, przypada na okres romantyzmu. Tak zwana ironia romantyczna zyskała nowe znaczenie, nakazywała poecie z pozycji dystansu wobec świata ukazywać sprzeczności rządzące światem, człowiekiem i sztuką. W tym okresie przejawiała się ona w łączeniu elementów ze sobą sprzecznych takich jak komizm i tragizm lub fantastyka i realizm. Ponadto bardzo mocno podkreślano dominację artysty nad tworzonym dziełem jak w “Beniowskim” Juliusza Słowackiego. Następną epoką, w której ironia jest popularna w literaturze, jest postmodernizm. Najważniejszymi teoretykami ironii w obrębie postmodernizmu byli: Paul de Man, Harold Bloom i Richard Rorty. Dekonstrukcja Według de Mana, ironia jest ściśle związana z dekonstrukcją, a dokładnie – stanowi główną przyczynę zjawiska „misreading”, czyli „nieodczytania”. Jak wiadomo, de Man, podobnie jak Jacques Derrida, stoi na stanowisku, zgodnie z którym każdy tekst zawiera pewne elementy, które uniemożliwiają zbudowanie jego jedynej poprawnej interpretacji, otwiera się on na wiele możliwych odczytań, które są równoprawne. Najważniejszą rolę odgrywa zaś w tym wypadku ironia rozbijająca spójność wypowiedzi. Kategoria ta nie tyle odwraca sens, ile rozprasza go i czyni nieuchwytnym. W sensie filozoficznym, o którym pisaliśmy wyżej, ironia uświadamia człowiekowi jego rozdarcie i brak kontroli nad językiem. Trop Tropów Jak wskazuje Adam Lipszyc, u Harolda Blooma z kolei ironia nie jest cechą języka, ale „tropem tropów”. Stanowi ona jedną z metod, za pomocą której podmiot może bronić się przed wpływem innych, ma więc charakter interpersonalny, nie istnieje sama dla siebie. Ironia polega na odwróceniu, a więc celowo wprowadza w błąd. W ujęciu Rorty’ego natomiast, jak pisze Michał Paweł Markowski, ironia to przede wszystkim oznaka zakwestionowania istnienia obiektywnej prawdy o bycie, przejaw relatywizmu – tymczasowości wszelkich poglądów. Każde dzieło interpretowane za pomocą metodologii postmodernistycznych zawiera elementy ironii (zwłaszcza jeśli przyjąć koncepcję de Mana). Autoironia to zaś szczególna właściwość dzienników literackich i łże-dzienników, czyli dzienników fikcyjnych, w których mamy do czynienia ze świadomą grą autora przemykającego pomiędzy prawdą i fikcją, pozą a szczerością. Przy definiowaniu ironii bardzo ważne jest, by nie mylić jej z sarkazmem. Sarkazm to teoretycznie po prostu spotęgowana ironia, przeważnie używana, by wyrazić negatywne nastawienie do czegoś lub kogoś, skrytykować zaistniałą sytuację lub czyjeś zachowanie. Co ważne ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, czułości (Mój ty bohaterze; Ach, ty gamoniu), o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym. Ponadto sarkazm nie musi zawierać elementu ironicznego, co wyraża na przykład zdanie „Naturalnie nie spodziewałem się po tobie niczego dobrego”. To zdanie może być wypowiedziane sarkastyczne, lecz nie ironiczne, gdyż wypowiedź jest to jednoznacznie zgodna z intencją, co oznacza, że nie następuje tu pole dla dwuznaczności czy interpretacji. ironia (język polski)[edytuj] wymowa: IPA: [iˈrɔ̃ɲja], AS: [irõńi ̯a], zjawiska fonetyczne: zmięk.• nazal.• -ni…• i → j ​?/i znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( zawoalowana drwina, szyderstwo lub złośliwość ukryte pod pozorną aprobatą; zob. też ironia w Wikipedii odmiana: ( [1] przykłady: ( „Nie spodziewałem się po tobie aż takiej hojności” – powiedział z ironią w głosie. składnia: kolokacje: ( odezwać się z ironią • wyczuć ironię w czyimś głosie • gorzka / subtelna ironia • doza ironii synonimy: antonimy: ( dosłowność hiperonimy: hiponimy: ( autoironia holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: rzecz. ironista mos, ironistka ż, ironizowanie n zdrobn. ironijka ż czas. ironizować ndk. przym. ironiczny przysł. ironicznie związki frazeologiczne: jak na ironię • ironia losu etymologia: łac. ironia < gr. εἰρωνεία (eirōneía)[2] uwagi: zob. też ironia w Wikicytatach zobacz też: drwina • kpina • sarkazm • szyderstwo tłumaczenia: angielski: ( irony arabski: ( تهكم, سخرية baskijski: ( ironia białoruski: ( іронія ż bułgarski: ( ирония ż duński: ( ironi w esperanto: ( ironio francuski: ( ironie ż hiszpański: ( ironía ż interlingua: ( ironia kataloński: ( ironia ż kornijski: ( gesedh ż łaciński: ( ironia ż niemiecki: ( Ironie ż nowogrecki: ( ειρωνεία ż rosyjski: ( ирония ż słowacki: ( irónia ukraiński: ( іронія ż wenedyk: ( ironia ż włoski: ( ironia ż źródła: ↑ Hasło „ironia” w: Uniwersalny słownik języka polskiego, red. Stanisław Dubisz i Elżbieta Sobol, Wydawnictwo Naukowe PWN. ↑ Hasło „ironia” w: Słownik wyrazów obcych, Wydawnictwo Naukowe PWN, wyd. 1995 i nn. ironia (język baskijski)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: przym. ironiko związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ironia (esperanto)[edytuj] morfologia: ironi•a wymowa: ​?/i znaczenia: przymiotnik ( ironiczny, szyderczy odmiana: ( przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: rzecz. ironio czas. ironii przysł. ironie związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ironia (język fiński)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: Hasło zaimportowane automatycznie – nie zostało zweryfikowane w papierowych słownikach lub wiarygodnych słownikach online. Jeśli znasz fiński, kliknij na Edytuj, dokonaj ewentualnych korekt i usuń niniejszy komunikat. Dziękujemy! Listę innych niesprawdzonych haseł w tym języku można znaleźć pod tym linkiem. ironia (interlingua)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: czas. ironisar związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ironia (język kataloński)[edytuj] wymowa: or. IPA: [ n-occ. IPA: [ val. IPA: [ lub [ ​?/i znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia odmiana: ( lp ironia; lm ironies przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: przym. irònic czas. ironitzar związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ironia (język łaciński)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia[1] odmiana: ( ironi|a, ironiae (deklinacja I) przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: ( gr. εἰρωνεία (eirōneía) uwagi: źródła: ↑ Hasło „ironia” w: Mały słownik łacińsko-polski, praca zbiorowa pod red. Józefa Korpantego, Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa 2001, ISBN 978-83-7195-844-1, s. 365. ironia (język portugalski)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: Hasło zaimportowane automatycznie – nie zostało zweryfikowane w papierowych słownikach lub wiarygodnych słownikach online. Jeśli znasz portugalski, kliknij na Edytuj, dokonaj ewentualnych korekt i usuń niniejszy komunikat. Dziękujemy! Listę innych niesprawdzonych haseł w tym języku można znaleźć pod tym linkiem. ironia (język prowansalski)[edytuj] wymowa: ​?/i znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: Hasło zaimportowane automatycznie – nie zostało zweryfikowane w papierowych słownikach lub wiarygodnych słownikach online. Jeśli znasz prowansalski, kliknij na Edytuj, dokonaj ewentualnych korekt i usuń niniejszy komunikat. Dziękujemy! Listę innych niesprawdzonych haseł w tym języku można znaleźć pod tym linkiem. ironia (wenedyk)[edytuj] wymowa: znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ironia (język włoski)[edytuj] wymowa: IPA: /iroˈnia/ podział przy przenoszeniu wyrazu: i•ro•ni•a znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( ironia odmiana: ( lp ironia; lm ironie przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: rzecz. ironista m ż, ironeggiatore m, ironeggiatrice ż czas. ironizzare, ironeggiare przym. ironico przysł. ironicamente związki frazeologiczne: ironia del destino / della sorte → ironia losu etymologia: łac. ironia < gr. εἰρωνεία < gr. εἴρων, -ωνος uwagi: źródła: [Zwrotka]Pierwszy strzał, taki na rozpęd, ostatnim ostrzeżeniem rozpocznęZdejmę cię w moment, utopię cię w rzece, bo takie masz ośle znaczenie potoczneTę samą rzekę pod spalonym mostem, nie licząc się z prądem, przemierzę ziom w poprzekAż tak ci ciążę? Przy mym porodzie masz problem, bo nawet jak nie chcesz to poprzeszStrzelam na oślep, wchodzę do klatki skurwiela, co drzwi mi otwiera na ościeżSiedzi, pilnuje serwera, a jedyna rzecz, którą zmienia to jebana pościelBlau, blau, niech baran spocznie, blau, blau, ma przewaga rośnieI tak na ciecia już dobre pół dekady nikt tu nie czeka bynajmniej na ośceDostałem opcję: masz tu neseser i setkę naboi nie do namierzeniaI dowody zbrodni, jakoby na deser, bo to ty wybierzesz kogo zgarnie ziemiaKto odpadnie teraz? I o kim powiedzą, że przepadł i jest nie do odnalezieniaA kogo przeczekasz by cienias w cierpieniach narzekał i peniał się wciąż nawet cieniaPo-po-powiedz co wybierasz, powiedz swojej młodej, że już nie będzie weselaPotem wołaj koronera, by zabrali worek, bo niestety po tobie będzie trzeba to pozbieraćCo-co-co mi zrobisz teraz, głowa już cię boli, nie łudź się, że to migrenaWpędzę cię do grobu, to będzie za karę ziomuś za gadanie bez powodu, że się ciebie boi scenaDość mam narzekań na długą kolejkęZwiedzanie gry w trybie full observatorRzucam się w wir, aż mi utną tę rękę lub wrzucą ponownie przez grób do spectatorJestem jednym z tych, co skrócą twą mękę, wersem jak kulką masz tu mą podziękęTrafiam w twe serce i krótko na wejścieKupujesz mnie w chuj jak za grubą kopertęZwolnię trochę, bo co ma wisieć to nie utonieTyp mówi, że płynie, jedynie wodę może tu donieśćJego okręt jest Titaniciem, pora pogrzebu ziomieMasz opcję stąd znikać typie, zmiana reguł, biegun płonieTo już nie tylko ta góra lodowa, co czyha na twój nieuważny kadłubTo dziura oxonowa, podkręcam klimat, wywijam im własny nadmuchDziurę na wylot, mózg im wypłynie jak tylko się trochę te ciule nachyląMoże se zrobią tę fryzurę z grzywą, pasuje to typom jak żul w El CaminoWpadam tu z łusek lawiną, karabin na stół, beryl, sprawdzaj, manWokoło łusek przybyło, follow me, Arthur Curry, AquamanSilny, bezczelny, w dodatku szczery, ty jak mozaika się stapiasz z tłemPłyniesz z ekipą na majkach, na moich statkach robisz za majtka, damnZdejmę cię w minutę, man, bo jestem kurwa Minute ManemObrałem azymut, wiem, że w pięknym stylu zniszczę scenęWbiję w ziemię mym pociskiem niczym moździerz spadnę z góryAlbo spalę krzak jak Mojżesz, lecz nie wrócę zza tej chmuryCzarne dziury w głowie w zakamarkach miejskich rozkwita rzemiosłoMożesz być pewnym, że zostanę świętym tu dopiero kiedy przywita mnie BostonWbita na strzały w nieboskłon i tak nie powiesz mi, że cię nie ostrzegałemSzkoda jedynie, że zastawiasz drogę mi ciałem, bo głowa jest troszkę dalejPodziemny arsenał, mówią mi zguba, bo w głównym nurcie nie łatwo mnie znaleźćScena to ściema, będę miał ubaw, bo łatwo ją złamie, nie złapią mnie wcaleSzybki jak kula, styl czysty natural, a gdy ty zamulasz, ja świadomie dalejGłośniki na fulla i bity gram pull up i z pizdy na czuja jak kanonier walęWidzę tych poważnych typów w grupach, ta, ej typki w bramachJa jestem poważny sam, blam, blam, wyciągam minigunaHojnie obdarzam ołowiem ich ciała i robią mi hałas, lecz nie dobrowolnieStudzę ich zapał, chcą być jak Hamas i toczą na chama swą nierówną wojnęW wielu przypadkach skala głupoty przeraża, że tego nie mieści czerepKarabin dawaj, bo tenże czerep odstrzelę, a kul pewnie zmieści wieleKolejny mówił, że jest liderem, kto by się chciał dłużej pieścić z cwelemZero agresji, choć mogę go skreślić i przez moje teksty się mierzyć z L-emMój notatnik śmierci - lista kontaktówZebrałem ich setki, choć od elektryka nie widział nikt fakturPrędzej na łapie wyrośnie mi kaktus, nim byle raptus zdoła mi natłucWejdą grupami to zejdą seriami, ile by chamy nie zawarli paktówPrzez to mów mi DeadShot, bo jest head shot u mnie normąMoja logo jest złą mordą tych co też chcą tu pierdolnąćWpadam lekko z świetną formą, strzelam celnie w rzecz dowolnąWreszcie pora bym się wściekł i pora biec po wieczną wolnośćWie-wiesz co mordo, może szukasz sensu w tym lub drugiego dnaPrędko skończ to, pow, pow, luźny strzał, tak też se lubię pograćJebnąć w kosmos, sięgnąć w olstro i wpaść tu w kolumnie ogniaHuman Torch, ludzka pochodnia, Oxon, niecny skurwiel zbrodniarzStaram się zwykle hamować przy ludziach, bo lubię wypalić coś niestosownegoA gdy nie ma tego, to czasem potrzebą jest zwlec się i w te pędy biec do nocnegoTy też możesz biec, pocieszy cię stoperBardzo dokładnie odmierzy czas, w jakim odstrzelę ci stopęWyżyję się, okej? Pożyjesz, wiesz, trochęLufa do ust, jesteś tym, co jesz, więc jak na ironię pożywię cię prochemTo dla każdego, kto mieni się kotem, a przez całe lata nie zmienił na jotęKorzysta z tego, że złapał odbiorcę, bo w Polsce jest w modzie docenić idiotęMedialne asy, ja - ukryty JokerPodkładam im bombę, pierdolnie, aż wylecą tu szyby z okienZe swoim składem kruszymy se topę, to skład kamikaze, robimy zamotęI na co ci płatnerz, skoro każdy pancerz przebiję jak grotem przez linie tych zwrotekZostało dwadzieścia cztery, jak tobie godzinNa żadną pomoc nie licz na darmo jak o mnie chodziNa nagrobku napiszą ci "był marnością" i do dziś nawet tatko w łeb zachodzi jak mógł ciebie łajzo spłodzićJa mówię ci, że mówię serio, nie muszę tłumaczyć się i oddawać raportówWychodzę na dach ze strzelbą, strzelanie w łeb, to dla mnie zabawa dla sportuPap, pap, sprawa jest łatwa, możesz się drzeć i na mnie namawiać pachołkówGdy twoja banda zobaczy karawan twój, wyjedzie na stół karawana tortówStypa, niezły przypał, będzie triumfalną ucztąBo skoro żyłeś jak pizda, jest bez ciebie lepsza ludzkośćTak więc krótko, miejsca ustąp, weź zrób w końcu rzecz raz słusznąNie dowierzasz, gdy jak zwierza łatwo cię namierzam muszkąCzacha na torsie, kogucia klata, przydałoby się na siłkę polataćMoże jutro, zwinę nam bata, współczuję, że nie dożyjesz do lataRatatatata, nudna ta gadka, ty, krótki huk i po krzykuPlama na kartkach i na chodniku, widza, gapia, świadka - ni chujCisza wylewa się z ciemnych budynków, znów tylko w jednym oknie światłoStrzał, strzał, oblewa cię strach, myśli w głowie natłokSiedzisz nad kartką, jakbyś tu za broń chwytał i do wojny dążyłNiezły hardcore, nie masz ty gorączki? Niech no ktoś przytomny spojrzySkala zniszczeń niemożliwa, błędny wzrok przez przerost mocyEj, mogłem się nie odzywać, nosić maskę w dzień roboczyCoraz szybciej bije serce, biorę swój ostatni nabójKorbą kręcę, broń do skroni, nie chcę więcej żadnych zabójstwHahaha, żartowałem...- To co Revo, każemy im dłużej czekać?- Nie, myślę, że najwyższa pora przerwać ciszę Ironia to drwina, złośliwość, pogarda, wyśmiewanie, szyderstwo ukryte w wypowiedzi pozornie aprobującej. Można więc mówić ironicznie o jakiejś osobie bądź sprawie, a także poczuć się dotkniętym ironią czy zranionym użyciem przez kogoś ironii w stosunku do nas. Ze względu na to, że z ironią w różnej postaci spotykamy się dość często, naturale jest, że równie często o niej mówimy. I tak poprawnie powiemy jak na ironię i ironia losu. Niepoprawną formą będzie natomiast jak na ironię losu – stanowi to bowiem skrzyżowanie (skontaminowanie) dwóch poprawnych form i w rezultacie jest błędem. Poniżej przedstawiam zdania z poprawnym i niepoprawnym użyciem opisywanych wyrażeń. Uczyłem się do egzaminu i jak na ironię ktoś w mieszkaniu obok włączył wiertarkę, która bardzo hałasowała. Przez cały tydzień nosiłam parasolkę w torebce, mimo że nie padało. W niedzielę zostawiłam ją w domu, wyszłam na zewnątrz i wtedy spadł deszcz. Co za ironia losu! Jak na ironię losu kosz czekolad wygrał Adam, który od tygodnia jest na restrykcyjnej diecie. Podsumowując – korzystamy z wyrażeń na ironię i ironia losu, a błędną wypowiedź jak na ironię losu wyrzucamy ze swoich słowników. Małgorzata Woźna Małgorzata Woźna – magister filologii polskiej oraz kultury i praktyki tekstu, korepetytorka, korektorka i copywriterka, autorka bloga Prosty Polski, na którym od 2016 roku publikuje artykuły dotyczące języka polskiego. Pomaga uczniom szkół podstawowych i ponadpodstawowych uporać się z trudnymi zagadnieniami literackimi i językowymi. Daje wskazówki Polakom na temat poprawności problematycznych form.

jak na ironie tekst