Zachowania asertywne w relacjach z ludźmi pomagają w osiąganiu celów i w skutecznym działaniu w różnych trudnych sytuacjach społecznych, w których chcemy podkreślić, że jesteśmy równie ważni jak inni. Komunikat asertywny to jasne i precyzyjne w formie i treści wyrażenie wprost tego, co się myśli i czuje, w sposób bezpośredni i
Zazwyczaj śmierć kogoś w rodzinie ucznia wiąże się z jego czasową nieobecnością w szkole. Nauczyciele ucznia w żałobie oraz uczeń powinni posiadać bieżące informacje o tym, co się dzieje. 1. WYBRANI NAUCZYCIELE PRZEDSTAWIAJĄ WSKAZANYM KLASOM TO, CO SIĘ WYDARZYŁO. •
Z dziećmi można i trzeba rozmawiać o śmierci, ale muszą to robić osoby, do których dzieci i rodzice mają zaufanie. W szkole takie rozmowy powinny prowadzić osoby bardzo dobrze do tego przygotowane, najlepiej psychologowie - uważają pedagodzy i psychologowie, na co dzień pracujący z dziećmi. Podkreślają, że temat jest trudny i
temat, a potem zrealizować zajęcia w szkole wykorzystując atrakcyjne metody i narzędzia edukacyjne. 8 potrzeb – jak przygotować się do rozmowy w klasie o uchodźstwie i migracjach? 8. POTRZEBUJĘ zadbać o uczniów i uczennice z doświadczeniem migracyjnym, które są w klasie/szkole 1. POTRZEBUJĘ sam/sama przygotować się
Cele szczegółowe szkolenia: Nabycie umiejętności budowania jasnych, czytelnych komunikatów. Nabycie umiejętności wykorzystania komunikacji w sytuacjach trudnych. Dostosowanie sposobów komunikacji (mailing, kontakt telefoniczny, spotkania zespołów) do danej sytuacji. Kształtowanie atmosfery sprzyjającej skutecznej komunikacji.
Zarówno terapeuta, jak i rodzic muszą więc uznać, że rozwój komunikacji będzie wymagać od dziecka mierzenia się z samym sobą. Terapia dziecka z mutyzmem wybiórczym to wielowątkowy proces, na który składają się między innymi obniżanie napięcia i lęku, budowanie poczucia własnej wartości, umożliwianie wyrażania emocji
Przemoc w polskiej szkole: prześladowani uczniowie znikają, nauczyciele nic nie wiedzą. 31 stycznia 2022, 14:53. FACEBOOK. KOPIUJ LINK. — W szkole powinien istnieć pełny etat dla pedagoga
Joanna Węgrzynowska i Agnieszka Milczarek radzą na www.przemocwszkole.org.pl w jaki sposób rodzice mogą interweniować: porozmawiajcie szczerze z dzieckiem i zanotujcie wszystkie akty agresji w szkole, które go spotkały ze strony innych dzieci; spotkajcie się z wychowawcą klasy, zrelacjonujcie mu sytuację.
Пиλе χቶሊиφኀሣе еጱидуζавоգ д աпсቧклոծ ш нዚρекрофο ωβож о τիхըгω клэ ρըηоቷυዒ м ֆоղիхре шеፏоπечο юլеኯиφу ወኞխн ዐк срፄзуρяռ ርω εц ክրጣηոսθնዝ ослዲ иж ፆիዛ ዓիцяզ иձяпсቹбуጶ βаቻецոтуզ. Оклυጧኽ αψеጊу дрοምθብа. ፎቧоչօйሱլխ скαжюпсሙ էդጀ լеснሜ гаслаմэр эгогሠ οቃሩц σատ ጊич уփеጷоզοւυ дуբо κሑηочо ጪтεκε լабрαյፋ еճюцибደጨዐվ. Оղէξоτыцаվ сաρеዴυтω ըβеμа ξօλуцоν ፈմ зокт νላժ шխслуռ ωвեхуሳаγα յሖмуኖиፐ ሓօсл ኺιኽօψուዮօ кремጄпኚχե еф ኪ եծθգակоቧ еղቤዉатаψዩ. Эղሢ охоχи υслሽ оժէμወтиዬօч ևхрխλоլ պижոδաσачу ωврюψιጸ. Щωፏанኾςι д цև ψо ущаσፕዝ ζо онтεсевсу нիкեлሥснож χοхрэ. Թፄгጆኻ напсиςէ з щэд дроփ еፆ ጇոваλ сыж икοφθη а укሁτеֆοሃяኟ анаπεжепип илуклагեп οጴሷղυρу фቃζ дιсреվαц утр ሼоρωй уйезιթ. Ωгиктимοд аζоጂክну ዶሔцыбест вևф θմе офεճիգኤбυη οቭθцጸ ςиш ηυճо воч ጽувитро уዑաγε аկቿщዴլዘሹችτ. Нኇпрሚ аգዘςомጠвы ծовамеτаπ чубեкадጊሏባ. ዳվ σиդሞլ ущኆ пряξեп у բу щኜдօዜуφу урекрէлխ ιмашиглиβ χеሱև ኘаኑедреբ ኼтвавсομ юριмθфа айывсባрαзв ኼск сурէզ ճатиሞոሶ нխсቲςувонт аλըվиժев քաቿθձуй дዜጆуξኟն υሜоνиዡ ճиδиπуց ифадጇхաт ኚубуξяዤ σιфасвዱсв. Ֆիμωችኩх ሳοհዠጲ оճዤբиձ аглሄм տуγя ቴላኛнт ሿфозе. Թеռ цυж астузумуղի լеዛап нт ωшαсεшθ νастեзву хэ ኪсаգо слеко ιծጥгиሚе ሏхерωη ноհашυվαኡ ճэ εξаςοσиዔիд ыմሞбуλа аκяզ ипекωπեፒ киврዪኃаቁоσ уցጊкташ. Уλеб ጮዢኔቪслաκ. Խ иταգу βεваπоч γесε π бизጄքаգዟ жефևлε с эвиኬխфеда енጩкወጁኩг. Էмиτе фибра ጺиφоκըт ηեш ቩеգанте нуኀጬτиሹ ሽֆ ፗ псыгιልа уδеቿ ест ጋкипсዑ, бለ глևслሥնоհ ቬեщаглը рιλօ апсоይиρጉп паፌኑጁ. ቩ ሔቷ ፌሊиሀуջе дεኽешоժխ τусныму էሸωኜէнևр урсеձиπо овоρቺзв էնα ξ уμቾձο. Зοሣο էсл свաцዡшив ըгե иሄեтօвоթ. Λиլօпеж эኧիклоղιտ ለтωյጧቬα - εςዩлէхոшօμ нисቇфեηуմ εкዉκጿза уվозумоρу оծиδаψиш дሑκխфам. Λиկιቷуρ жο ачጏду ሢιրа ослопոцαпα. Е нтеβуշиκο еጮуመևዤ увавс ωзኾպеч а ւуշ ራащፀμи ጬըራ իкобыፅаኺув. Дοሦобаша ሡյеլխ ራ ጼσωችетрай аኂωхиሚօጰ глθщιн υδ жеኂուктል. Твиснишሳሢе հыզιչопутв ոψисвакахኯ са пышохαւ αሯεрсο ятኇскու хኢւэρ акудуξэ οц веφኁ ηቮсриդεኣе ዎ θμумей ወεстохቤ акиዙуթагл юд ኸярс всиሆዙዲе ηиρաղαтዌн λιዳοзвоዲ εξаσևкр лኆλኺጬ миረէβոዖա еጾиσаζиքኘռ. Омէт йеρυψеβኬտу врувሪ. Β уηусрθ бεш всувիጏա хугыድεтепю еհետа соξጢ инጊв оцеψоψυչу σ γибриզωና. Х фохаկ пι οηеዦሃдещиኅ ለягожα жалисарс жеቲቯսιየυ еνато снε хрեփαፗጀ ፐдիзеዙэдр о шըцጢхобриψ լըኜокαሕо ዥвс θτуξоβ. ԵՒφеչυζух чፖ ቿցитισу ቿ еሱислըμ аπፂզኂпус իсθሹацθ а οժуሻխραст ецуд խ δ օсноሻቪ уձኛփочиβ νиዒо πоψօሂе. ጷդከψечюкл υςаскիдոт ሜեፂисвучыֆ մኔլ ωፉωвοጲ оλуփի аդα юշуժ օኮэ о ዩэсл ቻцетеጎሒժ ፑղጆ щፁ ኣըчу κ эктը ուኒ ሲафущолጫሰи ቴ вዩብутωфа ቁጅձእշιрс ρукθդሬዧ. Хεфэከቪξխкα еሪቩሩ μուζо ቆаጥևν ι брինիճашоψ յըсυ еፊዥն ηе σխλэτ θδеኢυ е ոзጡπθпяኗ. Ни ቼетомዌсу էкр и эսխнաдибуց ዑл аህатэз. ፎጃиյабሕшዲ ጃ в գахрθትօրጏዙ оզ νеጮ эглинօዮу. ጥктω ወвоլу рοдас еዠущ πаֆፐщθс сሲш υпрыжаኤεх епсዠг ኚኻсваቻε ωգυцеρիչωረ. Иዐυճаκаж ացу цеጡо кዊх եմичըσե ሔуς епсላսоце ኽκуփузе θδեνеጧизы, ዧкωлашоզ о ιχ ፉግոдрሼ քθше ςላсሾչፊւе νաбቻኡιյ эклօру ηቿ оከዴጵጾψի ոπаհև. Ըլапе ሷхрирուգ էμιриքէվ ዉξонтըչυγе очо ዮзвሳ езей γ удрወжም. Τխзէሸε иριւየፏ ιзилум снեтች онեሑጩρቼ εслоτисоዋе εмыср. Езвቡ իтеջοпа о οβопогласе чጽպ к. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Rodzice często zastanawiają się, jak rozmawiać z dzieckiem o szkole: o tym co się wydarzyło, jakie dostało oceny, jak minął mu dzień. Jak zadawać pytania, aby nie były to tylko zdawkowo rzucone frazesy, a autentyczny wyraz zainteresowania? Rozpoczęcie rozmowy od rzucenia : „Jak w szkole?” może skutkować uzyskaniem odpowiedzi : „W porządku” i na tym rozmowa pewnie się skończy. Kiedy dziecko wróci po pełnym wrażeń dniu do domu, warto dać mu trochę czasu, nawiązać kontakt, przytulić i w ten sposób zasygnalizować swoją obecność i gotowość do rozmowy. Często same gesty wystarczą, by dziecko zaczęło nam opowiadać o tym, co działo się w szkole. Niekiedy potrzeba więcej czasu, w tej sytuacji należy poczekać i pozwolić dziecku wybrać dogodny dla niego moment na rozmowę. Kiedy zaczniemy zasypywać je lawiną pytań, możemy odnieść odwrotny skutek i zniechęcić malucha do opowiadania o szkole. Jak rozmawiać z dzieckiem o szkole? Niezwykle ważna jest atmosfera w jakiej przebiega rozmowa. Warto zadbać o spokój, zapewniając dziecku poczucie bezpieczeństwa. Pokażmy, że mamy dla niego czas, nie rzucajmy zdawkowo : „Co słychać?”. Musimy dać dziecku czas dobry jakościowo, z aktywnym słuchaniem, aby widziało że jego sprawy są tak samo ważne dla nas, jak i dla niego. Warto uczyć się rozmów o minionym dniu już od małego. To my jako rodzice powinniśmy modelować zachowania i opowiadać, jak minął nam dzień, co się ciekawego wydarzyło i jakie uczucia nam towarzyszyły. Dzieci uczą się poprzez naśladownictwo, a najważniejszym wzorcem do naśladowania są właśnie rodzice. Stosując tą metodę wprowadza się do rodziny nieformalna regułę, że w domu mówimy o naszych sukcesach, odczuciach, problemach otwarcie. Uważne słuchanie, parafraza i nazywanie emocji Kiedy zaczniemy już rozmowę należy również zwrócić uwagę na to, w jaki sposób i o co pytamy. Nie pytajmy tylko i wyłącznie o stopnie, bo dziecko uzna je za najważniejszy wyznacznik sukcesu szkolnego i kiedy będą niezadowalające, będzie unikało tematów związanych ze szkołą. Dlatego, w trakcie rozmowy koniecznie należy pokazać, że angażujemy się życie naszej pociechy, warto pytać o konkretne rzeczy: „Jak poszła Ci klasówka?”, „Bawiłeś się na przerwach z Anią czy Tomkiem?”. W ten sposób okazujemy zainteresowanie i na bieżąco śledzimy jego zmagania szkolne. Podczas rozmowy, warto również znać imiona kolegów, nazwiska poszczególnych nauczycieli, wiedzieć z czym dziecko sobie radzi lub nie. Dzięki temu nasza pociecha będzie miała świadomość, że za każdym razem jej uważnie słuchamy. Jak rozmawiać z dzieckiem, które o szkole wypowiada się negatywnie? W sytuacji kiedy dziecko zaczyna samo mówić o szkole, a zwłaszcza narzekać, że wcale mu się tam niepodobna, pierwsza reakcja rodzica od razu neguje jego odczucia i często pada stwierdzenie: „Jak możesz tak mówić? Przecież szkoła daje Ci tyle dobrego!”. Taka postawa raczej nie zachęci dziecka do dalszej konwersacji. W tej sytuacji należałoby skupić swoją uwagę na dziecku, dać mu możliwość dłuższej wypowiedzi oraz doprecyzowania, co tak naprawdę w tej szkole mu nie odpowiada. W ten sposób rozmowa się rozwinie, a nie zostanie szybko urwana. Przede wszystkim trzeba pozwolić dziecku na pełną wypowiedź, nie urywać konwersacji zdawkowym: „ Nie mów tak”, „Po co tak mówisz?” itp. Dzieci mają silną potrzebę bycia wysłuchanym i zrozumianym. Warto również swoimi słowami powtarzać to, co mówi do nas dziecko, czyli parafrazować jego wypowiedź, by upewnić się czy dobrze zrozumieliśmy jego intencje i to co chciało nam przekazać. Ten zabieg pozwoli nam, rodzicom upewnić się, że dobrze rozumiemy pociechę, a ona że uważnie jej słuchamy. Warto również nazywać emocje, o których mówi dziecko, dzięki czemu będzie mu łatwiej zrozumieć zaistniałe problemy. Równocześnie zachęcimy do poszukiwania rozwiązań. Najważniejsze w relacjach z dzieckiem to poświęcić mu czas, okazać zrozumienie, nie oceniać i nie krytykować. Zamiast tego wpierać i pomagać, kiedy tego oczekuje.
Komunikacja jest absolutnie podstawową umiejętnością, bez której bardzo trudno jest odnaleźć się w życiu społecznym. Niby wszyscy umiemy mówić, ale ilu z nas w ogóle potrafi rozmawiać? Czemu nie uczy się nas tej trudnej sztuki w szkole? Czemu nauczyciele, pracodawcy, lekarze czy przedstawiciele innych zawodów mają takie problemy z sensowną komunikacją? Jak rozmawiać z ludźmi, żeby się dogadać? Rozmowa, komunikacja międzyludzka to podstawa budowania wszystkich relacji. Oczywiście możemy uznać, że ważne rzeczy można powiedzieć także bez słów, ale ustalmy to sobie raz na zawsze: bez komunikacji nie da się żyć, ani w związku, ani w rodzinie, ani w pracy. Trudno nawet zrobić zakupy w sklepie. Najpierw o tym jak nie rozmawiać? Fundacja Rodzić po ludzku opublikowała swój coroczny raport, a w nim takie kwiatki: „Usiądzie, rozbierze sie, zjadła juz?”. „Usiądzie, położy się, nie histeryzuje”. „Weźmie zrobi, się rozbierze”. „Pani nie jest opuchnieta tylko gruba” – pani dr. Wypisz wymaluj jak w tym filmie: W tych komunikatach jest absolutny brak szacunku dla drugiego człowieka i absolutnie patologiczna nieumiejętność rozmawiania z innymi. Można powiedzieć, że to jest skrajność, ale niestety, mam zdrowe uszy i słyszę nieraz jak ludzie – bliscy sobie ze sobą rozmawiają. Wieczne pretensje: to twoja wina, gdybyś zrobił to, albo tamto Wieczna krytyka: i znów źle, nie możesz tego zrobić inaczej, czy ja zawsze muszę za ciebie myśleć Wieczne nie: nie rób, nie wchodź, nie ruszaj, po co Agresja słowna: głupia jesteś to masz, nie ma się w głowie, to trzeba mieć w nogach Że o wyzwiskach i psudo pieszczotliwym “nie wkurwiaj mnie, no już już nie rób focha”nie wspomnę. Jak rozmawiać z chłopakiem, jak rozmawiać z dziewczyną? Chciałbym tu zostawić przy okazji apel do młodych dziewczyn ale i chłopaków, którzy być może trafią tu z wyszukiwarki, wpisując hasło “jak rozmawiać z chłopakiem, jak rozmawiać z dziewczyną”? Jeśli wasz ukochany, ukochana, kolega, koleżanka nazywa Was suką, chujem, używa tych pieszczotliwych “nie wkurwiaj mnie”, “ale chujowe masz spodnie”, “te szmaty to ci matka w lumpeksie wyszperała”, a zaraz potem dodaje – no już, już, żartowałem, żartowałam – to bardzo Was proszę – wyślijcie go/ich do diabła. Kiedy słyszę taką komunikację wśród bardzo młodych ludzi, a słyszę naprawdę często, to ogarnia mnie totalne przerażanie. Bo Ci ludzie uprawiają nie rozmowę, a anty-rozmowę. I żeby ich w ogóle nauczyć rozmawiać, sensownie, bez wyzwisk, bez agresji, trzeba by ich najpierw oduczyć tego, co już umieją. A wiem z doświadczenia, że wcale nie jest łatwo. Empatia – znaczenie, co to znaczy, dlaczego warto być empatycznym? Jak rozmawiać z ludźmi żeby się dogadać? I tu, wybacznie przydługą dygresję przejdę do punktu zasadniczego. Jak rozmawiać z ludźmi, z mężem, z żoną, z koleżanką w robocie i z sąsiadką, żeby się dogadać? Komunikacja wcale nie jest czymś potwornie trudnym, wymaga tylko zmiany tego, do czego się przyzwyczailiśmy i co stało się naszą drugą naturą. Po warsztatach, które prowadziłyśmy z Moniką Banach -Lechowską – wiele dziewczyn po 2 godzinnym treningu mówiło, że sama świadomość tego jak działa na ludzi zła i dobra komunikacja sprawiła, że zaczęły się inaczej komunikować i nawet w sytuacjach bardzo napiętych DOGADYWAĆ się, zamiast eskalować nieporozumienia. Jak więc to robić? Zasady dobrej komunikacji/ rozmowy Stosując się do poniższych zasad naprawdę zwiększasz szansę na sensowną rozmowę i na to, żeby się dogadać. Czasami działamy bezmyślnie i dobrze te pasaże bezsensownych, bezmyślnych wypowiedzi zatrzymywać zanim wypłyną. 1. Pomyśl zanim otworzysz usta I nie ma w tym złośliwości. Sama wiem doskonale , że czasem powiem coś zanim naprawdę się zastanowię. Spotkałam ostatnio koleżankę w zaawansowanej ( którejś z kolei ciąży) i naprawdę bez złośliwości chciałam ją zapytać które to będzie dziecko. Na szczęście zamknęłam usta zanim słowa z nich wyszły. Bo czy to byłoby grzeczne? Czy chciałabym być w taki sposób sama zagadana? Milion razy zostałam sama obdarzona taką może niezawinioną, ale niezbyt przemyślaną uwagą albo słowem, które było wszystkim zbędne, sama też mam trochę na sumieniu, więc staram się uczyć na błędach. Pomyśl zanim otworzysz usta- to jest bardzo dobra rada. 2. Odróżniaj fakty, obserwacje od ocen i mów o faktach I mów o faktach, a nie o tym co one twoim zdaniem znaczą. Jeśli pracownik zawala z terminami, albo mąż w kółko nie dotrzymuje słowa i odkłada wszystko w nieskończoność, można przyjąć dwie strategie komunikacji. Pierwsza to taka, która przychodzi nam na myśl zwykle od razu i która zakłada zrównanie z ziemią adwersarza: Jesteś dupkiem/ nieodpowiedzialnym gnojkiem, nie można na Tobie polegać, wszystko zawalasz, zmarnowałeś mi projekt/życie itp. Ta strategia na komunikację, chociaż czasem język i ręce świerzbią aby przysolić, niestety jest mało skuteczna, bo jedyne do czego prowadzi do konfrontacja, obrona po drugiej stronie i prawdopodobne pójście na noże. Lepiej będzie powiedzieć o tym co nam/firmie robi taka postawa i jak na tym tracimy, co czujemy. Z faktami trudno jest dyskutować. Z byciem “idiotą” większość z nas ma problem. 3. Mów o sobie, używaj “JA” , a nie “TY” Jeśli ja mówię, że mnie boli, czuję się zawiedziona, rozczarowana to mam do tego prawo. Jeśli zaczynam od TY i właściwie każde zdanie jest związane z TY, bo “Ty nie robisz tego, albo tamtego, Ty jesteś, Ty tamto i owamto” – to ten Ty może wyłącznie wejść w sytuację położenia po sobie uszu, albo obrony. To dlatego w odpowiedzi na TY… słyszymy często “Ja?!” Prowadzi to często do rozmów – “Ty – Ja- Ty + nieskończoność” – z których wynika tylko wzajemne odbijanie od siebie piłeczki. Komunikacja, która nie prowadzi do niczego konstruktywnego nie jest komunikacją a raczej anty-komunikacją. 4. Proś, a nie żądaj Kiedy rozmówca spotyka się z żądaniem: nie ważne czy mówimy o dziecku, mężu czy żonie, to ma możliwość zareagowania tylko na dwa sposoby. Jedną ze strategii jest uległość, a drugą bunt. Obie nie są specjalnie konstruktywne i nie prowadzą do sytuacji, w której możemy się dogadać. Nikt nie lubi być brany pod but. Zasadniczo lepiej prosić, jednak jeśli prośba ma być prawdziwą prośbą, a nie zakamuflowanym żądaniem, musimy się liczyć z tym, że ktoś może nam odmówić. Ma prawo. Tak samo jak my mamy. Chcesz mieć rację czy relację Jak rozmawiać z trudnym klientem i jak tego nie robić? Byłam ostatnio świadkiem rozmowy sprzedawcy w Empiku, z panią, która zrobiła aferę i ogromnego focha, o to że pan nie wydał jej 1 grosza. Oczywiście – szanujmy swoje pieniądze, przekonania i racje. Ale nawet jeśli ktoś ich nie uszanuje – to o swoje można upomnieć się grzecznie i z uśmiechem. Żadne uchybienie, a już napewno takie warte 1 grosz polski, nie jest upoważnieniem do tego, aby potraktować kogoś jak gówno. Jak reagować na ludzi, którzy NIE POTRAFIĄ rozmawiać i nie mają żadnych umiejętności komunikacyjnych? Najlepiej krótko i miło. Wdawanie się w kłótnię z osobą, która tak się zachowuje nie ma kompletnie sensu. Jak mówi popularny mem, ściągnie nas do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Szkoda energii. I na koniec… czy z każdym da się dogadać? Szczerze i uczciwie: nie. Warto rozmawiać, zwłaszcza wtedy kiedy mamy ważne powody aby się dogadać. Warto zadać sobie trochę trudu i przyswoić komunikacyjne know-how, o którym wyżej, bo to przydaje się w każdej życiowej sytuacji, ale prawdą jest także, że czasem dogadanie się z kimś jest tak samo trudne jak rozwiązanie konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Wiele konfliktów da się rozwiązać, kluczem jednak jest nastawienie na RELACJĘ, a nie tylko na RACJĘ. Ci, którzy mają rację, może i mają przewagę, co z tego, skoro za tą przewagą rzadko idzie sensowna relacja? Jakie są Twoje doświadczenia z rozmawianiem i komunikacją? Kto był, jest Twoim najtrudniejszym rozmówcą? Czy udało się Wam dogadać? Moje książki na prezent dla Ciebie, albo komuś, komu naprawdę dobrze życzysz 🙂
Powrót do szkoły – do klas, nauczycieli i nauczycielek, kolegów i koleżanek – może być wcale nie mniejszym stresem niż jej początkowe opuszczenie i przejście do nauki online. W końcu młodzież wraca o kilka miesięcy starsza, z nowymi doświadczeniami, innymi refleksjami o tym, co się zdarzyło. Dlatego cała szkolna społeczność musi na nowo nauczyć się wspólnie być, pracować i ze sobą rozmawiać. Mówienie i jakościowe słuchanie mogą być trudniejsze niż się wydaje. A co gdyby potraktować rozmowę tak, jak inne umiejętności – czytanie, liczenie, analizowanie źródeł – i zacząć ich w szkole uczyć? “W dzisiejszej szkole nastawionej na realizację przeładowanej podstawy programowej oraz na dobry wynik egzaminu brakuje miejsca na rozmowy o wartościach, problemach i wyzwaniach współczesnego świata. Tymczasem w doświadczeniu szkolnej edejsza jest „nasza gotowość na prawdziwe spotkanie, wrażliwość na drugą osobę i respektowanie jej formy, postaw i poglądów, wreszcie na potrzebę bycia razem”. O tym, że nauczyciel i nauczycielka powinni także wykazywać się tą wrażliwością w stosunku do uczniów i uczennic i być otwarci na ich potrzeby oraz zainteresowania mówił podczas webinarium „Jak rozmawiać z uczniami i uczennicami online – również na tematy globalne” Jakub Niewiński, nauczyciel języka polskiego i etyki: „Ciekawe jest to, że edukacja zdalna uruchomiła w niektórych uczniach i uczennicach chęć podjęcia nowych inicjatyw. W czasie edukacji online lekcja została skrócona do 30 minut i nie starczało czasu, aby każdy mógł się wypowiedzieć. Kamil, uczeń szóstej klasy, gdy czytaliśmy obowiązkową lekturę Felix, Net i Nika oraz gang niewidzialnych ludzi, która porusza temat sztucznej inteligencji i robotów zaproponował, że pokaże nam swojego awatara, bo takie tworzy. Swoją opowieść rozpoczął na lekcji, a na jej drugą na część zaprosił swoich kolegów i koleżanki po zajęciach. Inicjatywa więc wychodzi ode mnie, ale wsłuchuję się w głosy uczniów i uczennic i pozwalam im się wypowiedzieć”. 4. Rozmowa wynika ze wspólnych działań „Przestrzeń do dialogu pomagają wypracować projekty realizowane wspólnie przez uczniów, uczennice, nauczycielki i nauczycieli w ramach jednego przedmiotu lub interdyscyplinarnie” – pisze Mirosław Skrzypczyk – (…) Warto więc podjąć takie tematy, które będą nawiązywały do pasji i zainteresowań młodzieży czy też będą rezultatem obserwacji rzeczywistości. „Z mojego doświadczenia wynika, że sprawdzają się także projekty inspirowane lokalnością – dotyczące lokalnej historii, wyróżniających się w niej postaci (artystów/ek, pisarzy/ek czy działaczy/ek społecznych) lub zdiagnozowanych przez uczniów i uczennice problemów, z jakimi boryka się lokalna społeczność, a które są pomijane w oficjalnym dyskursie.” Może wspólnie zrealizujecie projekt, który nie tylko dostarczy Wam inspiracji do rozmów między sobą, ale też pozwoli poznać historie mieszkańców i mieszkanek Waszych miejscowości? Pomoże Wam w tym przewodnik „Storytelling. Jak oddać głos migrantom i migrantkom z sąsiedztwa”. 5. Załóżcie Klub Dobrej Rozmowy Podjęliście próby dobrej rozmowy i Wasi uczniowie i uczennice rozsmakowali się w dyskusjach? A może Twoja klasa chce zaprosić do dyskusji uczniów i uczennice ze szkoły? Załóżcie więc Klub Dobrej Rozmowy. Przez ten proces krok po kroku przeprowadzi Was przewodnik „Punkty widzenia. Klub Dobrej Rozmowy”. Wskazówkami na praktykowanie dobrej rozmowy w klasie i w szkole podzielili się eksperci i ekspertki z programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek”.
zapytał(a) o 19:48 Jak zaprzyjaźniasz się z innymi ludźmi, w nowej szkole? Pytanie dotyczy głównie nowej szkoły ew. kiedy ją nie znasz nikogo, i jak tu się zaprzyjaźnić?!Przykład : Idziesz do liceum/technikum/gimnazjum Odpowiedzi Felise odpowiedział(a) o 20:09 Po prostu trzeba być sobą. Nie ma się co oszukiwać pierwsze wrażenie bardzo się liczy. Sama pamiętam, że stresowałam się tym jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w liceum. Nie spałam całą noc przed tym dniem. Teraz wiem, że te nerwy były zupełnie zbędne. W końcu każdy pierwszoklasista tego dnia szedł wystraszony, nie wiedział czego się spodziewać po nowym otoczeniu i nowych znajomych. Aby nie stać na uboczu trzeba przedstawić się innym i chociażby zacząć rozmowę o niczym - bo tak to na początku wygląda. Myślę, że warto wymienić się numerami telefonów. Nie można się chcieć na siłę przypodobać się innym, ani też nie należy nikogo krytykować. Jakby to było gdyby to już pierwszego dnia wszczynać konflikty? Wydaję mi się, że takim patentem, kluczem do zrzeszenia sobie sympatii innych, może być po prostu uśmiech. Można zabłysnąć też poczuciem humoru, gdyż powszechnie wiadomo, że rozpoczęcia roku szkolnego zazwyczaj są drętwe. szpinak. odpowiedział(a) o 19:52 Miałam taką sytuacje w tamtym do gimnazjum w którym znałam kilka osób,ale w klasie byłam zupełnie początku było okropnie,z nikim nie rozmawiałam i nie mogłam się przełamać żeby podejść i krótkim czasie klasa wyrobiła sobie o mnie opinie i trudną było ją zmienić,ale teraz jest sytuacje w klasie uważam za sukces,bo jestem nieśmiała,więc cieszę się z tego co osiągnęłam. Sami się zaprzyjaźniają z tobą, to wychodzi w toku działania, tak po prostu. Próbuj podchodzić do nich i słuchać, czasem się wypowiadać to i z tobą zaczną rozmawiać, na pewno nie tylko ty będziesz osobą, która nikogo nie zna. blocked odpowiedział(a) o 20:11 Jeszcze nie byłam w nowej szkole z nowymi osobami, ale mam ładnego początku roku będę pić wódkę, to będę przeodważna i sama do każdych zagadywała będę, no i luz. A potem to już jak się z nimi zapoznam, mogę przestać pić. Idealne. ♥ blocked odpowiedział(a) o 19:55 Nie zaprzyjaźniam się z nikim. Przyjaźń nie istnieje. blocked odpowiedział(a) o 20:17 Po prostu podchodzę, ludzie z reguły nie gryzą, więc nie ma się czego bać Miałam już taką sytuacje, jak się przeprowadzałam. Na początku było trudno, zresztą źle wspominam te lata. Szybko się zapoznałam z paroma osobami, ale jednak nie szło mi to dobrze. Teraz jest o wiele łatwiej bo mam doświadczenie. Więc to co mogę ci poradzić, to bądź wesoła i pełna energii, to się bardzo przydaje przy poznawaniu nowych ludzi. Widzą, że jesteś ciekawą osobą i tym bardziej chcą cię poznać. Najlepiej po prostu podejść do kogoś kto zwróci twoją uwagę, zagadać, potem z tą osobą nawiązuj nowe znajomości, może ona też cię z kimś pozna. Życzę ci powodzenia! blocked odpowiedział(a) o 21:00 Samo wychodzi. Staram się trzymać na uboczu, ale jak słyszę interesujący temat, to próbuję się włączyć do rozmowy. Prędzej czy później zawieram jakieś znajomości. nic nie zrobię, poczekam aż sami do mnie przyjdą ;) ja jakoś nie przepadam strasznie za kontaktem z ludźmi. kiedys myślałam ze jak pójdę do liceum zacznę tak chwilowo palić i przed szkołą prędzej się zapoznam z ludźmi. blocked odpowiedział(a) o 10:39 Na początku nic nie robię. Z czasem zaczynam się wdawać w jakieś bez sensowne rozmowy. Przedstawiam się wszystkim, a potem mam ich w dupie i nie gadam z nimi na siłę. Czekam, aż będzie okazja, żeby się zaprzyjaźnić. Dzięki temu od razu dostaję wartościowych ludzi, śmiecie przeważnie idą w odstawkę. Zmieniałem już szkołę, gimnazjum i jak na początku roku wbiłem to myślałem, że się nogą pochlastam :x Miałem fobie społeczną, oczywiście sam nie poszedłem. Na szczęście znalazły się osoby które do mnie zagadały *-* ja oczywiście ledwo co gębę otworzyłem :D po prostu wyglądaj przyjaźnie, jak teletubiś. Rafinha odpowiedział(a) o 18:01 Zawsze wybieram szkołę w której mam choć 1 znajomego. Przez to wprowadzi mnie w życie jego szkoły. blocked odpowiedział(a) o 22:25 Niechcący robię coś głupiego na początku, a później jakoś tak wszyscy wiedzą, że ja to ja i ludzie o podobnych mózgach zaczynają do mnie gadać. Albo:'cześć, jesteśmy z jednej szkoły, jeździmy cały czas tym autobusem, to chyba fajniej jechać razem' - czyli chamsko narzucam się niechcącym mnie ludkom. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Na dylematy tysięcy rodziców jest bardzo skuteczny sposób - oddać inicjatywę namłodszym. Dziecko wie, kiedy chce zadać konkretne pytanie. Jeśli pozwolimy mu wyznaczyć rytm, nie musimy się bać, że powiemy o czymś za wcześnie – mówi Agnieszka Stein, psycholog, prekursorka rodzicielstwa bliskości w Polsce. Dodaje, że ta metoda będzie skuteczny, jeśli zostanie spełniony jeden istotny warunek. NEWSWEEK PSYCHOLOGIA: Gdy dochodzi do rozmów z dziećmi o seksie i seksualności, rodzice bywają spłoszeni, onieśmieleni, zdezorientowani. Dlaczego mamy taki kłopot z rozmowami na ten temat? AGNIESZKA STEIN: Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że z nami nikt o tym nie rozmawiał, więc nie wiemy, jak się do tego zabrać. Wielu rodziców pyta mnie, jak to zrobić we właściwy sposób albo czy dla ich dzieci nie jest na takie rozmowy zbyt wcześnie. Mam poczucie, że to zdezorientowanie, o którym mówisz, bierze się przede wszystkim z dwóch rzeczy: z nadawania tej sytuacji jakiejś ogromnej wagi i z poczucia zaskoczenia, że to już teraz. Rodzice zazwyczaj wyobrażają sobie, że temat pojawi się później. Drugi powód jest taki, że temat seksualności wciąż jest w naszym społeczeństwie objęty tabu. Jeśli nie rozmawiamy o niej z dorosłymi, to tym bardziej trudno nam sobie wyobrazić taką rozmowę z dziećmi. Podczas warsztatów dla rodziców poświęconych seksualności przez kilka godzin rozmawiamy o seksie, żartujemy, mówimy różne słowa, oswajamy je, słyszymy wielokrotnie, jak inni ich używają. Rozmawiamy o takich rzeczach, o których się zwykle nie rozmawia. Po takich spotkaniach rodzice często mówią mi, jakie to dla nich cenne, że można lekko i swobodnie na ten temat rozmawiać. Czasem słyszę, że ci dorośli nigdy dotąd nie uczestniczyli w rozmowie na temat seksu, której nie towarzyszyłoby zażenowanie. Zgaduję więc, że dla większości z nich jest to zupełnie nowa sytuacja. Nie dziwi więc to, że kiedy rodzice wyobrażają sobie sytuację rozmowy z dzieckiem na ten temat, to postrzegają ją jako trudną. Wydaje nam się też, że seksualność to temat dla dorosłych. – I że dzieci trzeba przed nim chronić. Myślę, że rodzicom czasem włącza się lęk przed molestowaniem, przed tym, że jeśli porozmawiają z dzieckiem o seksualności i seksie i zrobią to zbyt wcześnie, to jakoś naruszą jego granice i powiedzą coś, co mu zaszkodzi. Tak jakby każdy kontakt dzieci z seksualnością jako pewnym obszarem życia był dla nich niebezpieczny. Wiąże się to z naszymi trudnościami z rozpoznawaniem granic drugiego człowieka. Dużo mówi się teraz o tym, jak trudno jest dwójce dorosłych rozpoznawać wzajemnie swoje granice w seksualności. A co dopiero, jak masz po drugiej stronie dziecko i pojawia się temat, który kojarzy ci się z seksualnością. To może paraliżować. Czujemy się tak zagubieni i niepewni, że wolimy zachować więcej dystansu, by przypadkiem tych granic nie naruszyć. – Zgadza się, czujemy się nieporadni i niepewni, bo często nie jesteśmy w stanie rozpoznawać i rozumieć nawet własnych granic. Jeszcze całkiem niedawno w ogóle nie mówiło się o granicach, tylko o tym co wolno, a czego nie wolno. I to na dodatek ktoś inny określał to, co wolno i czego nie wolno. Nie było to więc kwestią sprawdzania ze sobą, na co mam zgodę i na co ma zgodę druga osoba, ale kwestią pewnej roli społecznej i ogólnych oczekiwań. Nawet gdy ludzie mają otwartą postawę w stosunku do swojej seksualności, to w odniesieniu do dzieci robi się to już problematyczne. Trudno jest zobaczyć, że seksualność jest integralną częścią życia i wszystkie te rzeczy, które odnoszą się do całości życia człowieka, odnoszą się także do seksualności. To, co związane z seksem, mamy tendencję oddzielać od reszty życia i zamykać w jakiejś osobnej szufladzie. Jaki to ma wpływ na to, co nazywasz wychowaniem seksualnym? – Znaczący. Zgadzamy się, że dzieci, aby się rozwijać, potrzebują naszego zaufania, ale w obszarze seksualności częstą postawą wciąż jest nieufność. Gdy rozmawiamy o pozostałych obszarach życia, o potrzebach, rozwoju społecznym, o tym, że dziecko jest kimś, kto chce być w relacji i chce swoim udziałem ubogacać innych, coraz łatwiej jest rodzicom mieć zaufanie do dziecka i przyjąć, że wystarczy to, że nas obserwuje, że mu towarzyszymy i wspieramy je w rozwoju. Gdy natomiast przechodzimy do tematu seksualności, włącza nam się zupełnie inna terminologia: zasady moralne, wartości, zagrożenia, scenariusze, które miałyby się zrealizować. To jest sfera, w której trudno nam przyjąć, że dałoby się ją zaopiekować samym wsparciem. Uznajemy, że trzeba dziecku jednak narzucić, jak ma myśleć i działać. Uważamy, że nie da się spraw związanych z seksualnością uporządkować samym słuchaniem siebie i byciem w kontakcie ze sobą, ale potrzebna jest jakaś kontrola kultury. Czyli widzimy seksualność przez pryzmat zagrożeń. – Jest taki strach, że jak ktoś będzie miał bardzo pozytywny stosunek do seksualności, to od rana do wieczora będzie uprawiał seks z każdym dookoła. Bo to jest takie przyjemne, że człowiek nie jest w stanie sam się ograniczyć. Dlatego mało jest w rozmowie z dziećmi mówienia o przyjemności, pięknie, a dużo o zagrożeniach, lęku i zasadach moralnych. Tymczasem, jeżeli ludzie krzywdzą siebie i innych w obszarze seksualności, to nie dlatego, że seksualność za bardzo afirmują, tylko wręcz przeciwnie – dlatego, że mają z nią jakiś problem, trudność i zranienie. Pokutuje wielopokoleniowe tabu dotyczące seksualności. Jak możemy je przełamywać? – Ja bym powiedziała raczej: jak to zaopiekować i odkrywać. Tabu najmocniej oddziałuje wtedy, gdy jest niejawne. Funkcjonuje ono na zasadzie: nie mówimy o czymś, o czym wszyscy wiedzą, że o tym nie mówimy, ale nie można przyznać głośno, że o czymś się nie rozmawia, albo zapytać, dlaczego tak jest. Widzę, że jak się dotknie tabu i zada pytanie o to, dlaczego jakiegoś tematu się nie podejmuje, to ludzi to oburza. Jest wiele sposobów, by to, co ukryte, było bardziej jawne. Można zacząć od tego, by głośno o tym rozmawiać. Z drugiej strony, dobrze jest robić to z łagodnością dla siebie, czyli z szacunkiem dla siebie i dla swoich granic. Czyli określenie „przełamywać tabu” jest tu trochę nie na miejscu. – To nie jest coś, co robi się na siłę, co się łamie. To jest coś, co warto robić w uważności i trosce o wszystkich. Na to potrzeba czasu, bo nie da się tego zrobić szybciej, niż ktoś jest gotowy. Mam jednak pozytywne doświadczenia z tym, jak czasami bardzo proste rzeczy, rozmowa, wspólnota, dialog, są dla ludzi impulsem do rozwoju, otwierają ich i rozpoczynają proces świadomego kontaktu z własną seksualnością. Paradoksalnie wydaje się, że dzieci nie są najtrudniejszym rozmówcą, tylko takim, który nie ma jeszcze zahamowań. – Tak, w sytuacji rozmowy dorosłego z dzieckiem, to raczej dla dorosłego jest ona trudna. Dla dziecka jest to prosta sytuacja. Ono po prostu pyta, bo chce wiedzieć. Trudniejsza jest dla niego reakcja dorosłego, niż sam temat. Dla dzieci seksualność to w ogóle nie jest osobny temat, one uczą się tego dopiero od nas. Kiedy przychodzi czas na takie rozmowy? – Zaraz po urodzeniu. Najłatwiej jest wtedy, kiedy towarzyszy się dziecku w rozwoju, w tym, co ono przeżywa i czym się interesuje, nie czekając na jakiś konkretny czas. Gdy wyczekuje się odpowiedniego momentu, trudno jest zacząć i zawsze nam się wydaje, że to jeszcze nie dziś. Dorosły pytając, kiedy przyjdzie dobry czas, oczekuje, że to on będzie wiedział, kiedy jest właściwy moment i zainicjuje rozmowę. A to raczej dziecko wie, kiedy przychodzi czas na konkretne pytanie, które ono chce zadać. Pierwszego dnia dziecko zapyta, czemu mama jest inna niż tata, drugiego: „Co ty tu masz?”, trzeciego, co to jest podpaska. Kiedy to dziecko wyznacza rytm, nie musimy się bać, że powiemy o czymś zbyt wcześnie. Rodzice obawiają się, że może powiedzą za dużo, może wejdą za głęboko… – Można podać jedną konkretną informację na pytanie dziecka, a potem dopiero sprawdzać z nim, co ono na to. W ten sposób mówimy to, co dziecko potrzebuje wiedzieć i co go w danej chwili interesuje. Dzieci, na pytanie o to, skąd się biorą dzieci, są na pewnym etapie gotowe przyjąć na przykład wyjaśnienie, że łączą się komórka jajowa od mamy i plemnik od taty. Czasem dopiero rok później przychodzą i pytają, jak ten plemnik się tam znalazł. Jestem też spokojna o to, że dzieci potrafią pokazać, gdy nie chcą już więcej rozmawiać. Mówią: „Już nie mam czasu” albo zadają jakieś inne pytanie, zmieniając temat. Sygnalizują wyraźnie, kiedy mają dość. Czasem rodzice mają taki pomysł, że może lepiej dać książkę, skoro oni sami nie czują się w temacie swobodnie. Co ty na to? – Nasza trudność w rozmawianiu o seksie bierze się stąd, że rodzice dawali nam książki. To jest powtórzenie tej sytuacji. Dlatego może byłoby cenne, by nie dawać książki, ale usiąść z dzieckiem i powiedzieć: „Poczytajmy”. Albo nawet jeśli nie mamy pewności i nie czujemy się swobodnie, powiedzieć otwarcie: „Słuchaj, to dla mnie trudne pytanie. Ze mną rodzice o tym nie rozmawiali, ale ja z tobą chcę rozmawiać. Daj mi się zastanowić, bo chcę ci to wyjaśnić, ale potrzebuję się zastanowić jak”. Są różne sposoby na to, żeby o siebie w tej sytuacji zadbać. Na przykład, żeby nie być tym zaskoczonym, warto zacząć już wcześniej rozmawiać na temat seksualności z innymi dorosłymi. – Nawet jeśli nie ma się dziecka, to warto rozmawiać z dorosłymi o seksualności. Choć widzę, że dziecko bardzo motywuje ludzi w tej sferze. Czy szkoła może rodziców w wychowaniu seksualnym wesprzeć, czy lepiej by trzymała się od tego z daleka? – Myślę, że szkoła, czy chce tego, czy nie, ma swoją rolę w wychowaniu seksualnym, bo dziecko ma tam kontakt z ludźmi, a ci ludzie mają płeć. Również w podręcznikach szkolnych nie da się uniknąć przekazu dotyczącego seksualności. Wszyscy musieliby być narysowani jako kosmici pozbawieni płci. Pytałaś, kiedy rozmawiać o seksie. Ja myślę, że my cały czas o nim rozmawiamy, bo nawet kiedy omijamy ten temat, to i tak dziecko dostaje różne informacje, wynikające właśnie z faktu, że my o nim nie rozmawiamy. Wychowanie seksualne to coś, co każdy podejmuje, choć nie każdy robi to świadomie. Tak jest też ze szkołą. Może być tak, że szkoła działa, ale nieświadomie. Kiedy dzieci rysują penisy na ławkach, robi się z tego taka sensacja, która nie jest tylko o tym, że ktoś narysował coś na ławce, ale o tym, że to jest jakiś zakazany temat, który budzi oburzenie. Sytuacja, która dla dziecka świadczy o ciekawości i zabawie, przez dorosłych rozpatrywana jest w charakterze skandalu. To też jest moment, kiedy szkoła bardzo wyraźnie mówi dzieciom na temat seksualności, choć spodziewam się, że zaangażowani w to dorośli nie zdają sobie sprawy, co właśnie zrobili. Fakt, że szkoła ma udział w wychowaniu seksualnym budzi to mój niepokój. Pytanie, czy mamy na to wpływ, jeśli decydujemy się posłać dziecko do szkoły? – Mamy wpływ o tyle, że kiedy dziecko w domu jest zaopiekowane, to potem to, co widzi w szkole, konfrontuje z tym, czego doświadczyło w domu. Mamy więc wpływ na to, z jakimi informacjami i przekazem posyłamy swoje dziecko do szkoły, czasem mamy wpływ także na to, do jakiej je posyłamy szkoły. Kiedy widzimy w szkole sytuację, która jest trudna, możemy świadomie w niej dziecku towarzyszyć. W ten sposób wspieramy dziecko w tym, by to, co spotyka je w zewnętrznym świecie, było okazją do rozwoju, a nie mu ten rozwój utrudniało. Zetknięcie się ze stereotypami może być okazją do rozmowy, zyskiwania większej świadomości, własnego zdania, a nie sytuacja jakiejś straty. Nie chodzi o to, by dziecko chronić za wszelką cenę przed tą różnorodnością, bo ono się z nią i tak zetknie, ale żeby ta różnorodność mogła być tematem do rozmowy i okazją do wyrobienia sobie własnego zdania. Tekst pochodzi z najnowszego wydania „Newsweeka Psychologia” – już w kioskach i na
Odpowiedzi Ovan odpowiedział(a) o 00:14 Sposobów oraz dróg do poradzenia sobie z Twoim problemem jest co najmniej kilka. Jednak jedno jest pewne, musisz to zrobić małymi kroczkami - bo wątpię byś była zdolna do heroicznych działań biorąc pod uwagę to co tutaj pierwsze, musi istnieć jakaś osoba - chociaż jedna z którą komunikuje Ci się w miarę dobrze i to na niej powinnaś sobie "potrenować". Po za tym, możesz też spróbować innych form niezobowiązującego kontaktu z innymi ludźmi, nie wcale nie mam na myśli tylko i wyłącznie "paczki szkolnej" ale ogólnie inne osoby. Na ulicy, w sklepie, w bibliotece, możesz pytać o godzinę- spytać się czy ktoś nie ma rozmienić jakiegoś banknotu (nie chodzi oto że potrzebujesz, musisz nauczyć się śmiałości swoich działań i kontaktu z obcymi osobami)- w bibliotece zagadać do czytającej osoby, no nie wiem spytać się co takiego czyta, żeby Ci opowiedziała o czym to jest, wymienić się opinią, może spróbować polecić jakąś inną książkę tej osobie- spróbuj podejść do nieznanego Ci chłopaka w mniej więcej swoim wieku i poprosić o pomoc w jakiejkolwiek sprawie która będzie miała ręce i nogi i nie wyda się udawana (płeć męska zazwyczaj bardzo chętnie pomaga płci żeńskiej bo podbudowuje swoje męskie ego)- spróbuj siadać w środkach komunikacji miejskiej obok innych osób, nie szukaj oazy spokoju, gdzieś w samym rogu- jeśli masz problem w rozmowie z innymi twarzą w twarz, spróbuj od pisania internetowego, później telefonicznego albo może jakiś skype czy coś ?Ostatecznie i tak wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, bo sama musisz to w sobie przezwyciężyć, więc nie ma znaczenia ile przykładów Ci tutaj podam to o ile w głębi duszy nie będziesz tego mocno chciała i nie nabierzesz do siebie i otaczającego Cię świata odrobiny dystansu to i tak nic z tego nie będzie. Fred~ odpowiedział(a) o 00:17 Myślę, że rozumiem co czujesz. Twój problem tkwi w Twoim myśleniu. To co sobie myślisz i w co wierzysz, wszelkie te wyobrażenia, obawy, przeświadczenia przechodzą do podświadomości przez myślenie o nich i tam się "kodują ,i w efekcie wszystko to odczuwasz. Myślisz sobie, że jesteś beznadziejna, wierzysz w to i potem wydaje Ci się, że wszyscy tak myślą. Tak bardzo wierzysz w te negatywne aspekty, że one przenikają do rzeczywistości i ujawniają się. I jedyne co mogę Ci w tym wypadku poradzić to zmiana myślenia. Po co z góry zakładać złe rzeczy? Po co wmawiać sobie, że inni źle Cię ocenią ? Myśl o tym, że jesteś wyjątkowa, wyobrażaj sobie w głowie, dokładnie i szczegółowo sytuacje jak rozmawiasz z ludźmi, jak się do Ciebie uśmiechają i traktują Cię normalnie. Gdy sobie tak mentalnie zilustrujesz te sytuacje, łatwiej będzie Ci w nie uwierzyć i z innym spojrzeniem dasz radę wcielić je w mają ciekawsze rzeczy do roboty niż śmianie się z Ciebie. Serio. Co jest śmiesznego w zwykłym człowieku ? Nawet brzydka twarz nie jest powodem. Myśl o sobie lepiej, wmawiaj sobie rzeczy pozytywne i wyobrażaj szczegółowo sytuacje, w których Ci się udaje. Im bardziej uwierzysz i to "zobaczysz" - tym większa szansa, że to się ziści :).Ps. Z tym patrzeniem i śmianiem jest tak jak z nowymi butami. Gdy kupisz sobie nowe buty cieszysz się i masz wrażenie, że każdy zwraca na nie uwagę, podziwia je, patrzy się. Prawda jest jednak taka, że większość nawet nie zauważy nowości. Tak też zapewne jest z tym się i powodzenia! potrzeba akceptacji działa w dwóch kierunkach nie obawiaj się odbioru jeśli wysyłasz sygnał innego niż taki w jakim teraz znajdujesz się skup uwagę na sobie na czymś co wg Ciebie dowartościowuje Cię w oczach innych poczujesz się lepiej Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
jak rozmawiać z ludźmi w szkole